środa, 8 lipca 2015

Biszkoptowa uczta cd.

Witam. Jak wspominałam w poprzednim poście, mieli niespodziewanie odwiedzić nas teściowie. Teściu jest ok., za dużo to on nie ma do powiedzenia przy mamusi. Mamusia natomiast zawsze wie wszystko i to najlepiej. Całe szczęście ,że mieszkają oboje daleko od nas, inaczej nie wytrzymałabym szkoły mamusi. Tego wieczoru mąż nie spóźnił się do domu i zdążył przed teściami. Więc czekaliśmy oboje na nich. Mamusia od progu z uśmiechem na twarzy , stwierdziła, że jej syn blado wygląda, na mnie tylko zerknęła . Na mojej twarzy tkwił uśmiech szczęścia. Zaprosiłam do pokoju ,do stołu. Zapytałam czego się napiją i takie tam rzeczy. Podałam ciasto. Popijając zieloną herbatkę mamusia zapytała o ciasto. Powiedziałam, że jest zrobione z moich ulubionych biszkoptów firmy ,,Dr Gerard”. Mamusia stwierdziła , fakt że się nie napracowałam przy nim, ale musi stwierdzić, że jest dobre. Widziałam jak pałaszowała to ciasto. Potem sięgnęła do naczynia po ciasteczka nadziewane czekoladą, stwierdziła krótko pyszne !. Poinformowałam teściową, że to tez ciastka firmy ,,Dr Gerard”. Mamusia tylko dodała, że ciekawa jest co one mają w sobie, czyli ile niezdrowych składników. Powiedziałam, że czytałam opis na opakowaniu i wszystko jest zdrowe. Rozmowa przeszła na jakieś inne tematy związane z synkiem. Po jakiejś godzinie mamusia zaczęła spacerować po mieszkaniu, tłumacząc się, że boli ją krzyż i musi pospacerować, ale ja wiedziałam co będzie dalej, i się nie myliłam. Teściowa spacerowała, zaglądała, chrząkała, coś tam pytała. Po godzinnej inspekcji wróciła do stołu i stwierdziła , że nie jest źle. Nie wytrzymałam i wybuchłam wariackim śmiechem. Dostałam takiego chichotu, i nie mogłam go opanować. Po chwili zaczął się śmiać mąż i teść, w końcu i mamusie ruszyło. Kiedy śmiech ustąpił. Teściowie podziękowali za gościnę i wyruszyli do swojego domu. Nie było tak źle. Myślę ze pomogły mi łakocie  ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz