Letni czas płynie szybko. Dni
uciekają jeden za drugim. Niedawno mieliśmy porę deszczową z bardzo porywistym
wiatrem. Teraz nadeszły upały. Wszystkie te zawirowania atmosferyczne nie przeszkodziły
mi w moich intensywnych poszukiwaniach zakupowych. Okazało się bowiem, że będę
potrzebować w najbliższym czasie klasycznych czółenek na niskiej szpilce,
koniecznie w jasnym kolorze. Dlaczego akurat takich? Ponieważ będą pasować i do
okoliczności i do mojego jasnego ubrania. Początkowo wydawało mi się, że z
kupnem takich butów nie będę miała żadnego problemu. Jednak po odwiedzeniu
kilku sklepów obuwniczych rzeczywistość przedstawiała się zupełnie inaczej.
Było tak, że albo kolor mi nie odpowiadał, albo nie było mojego rozmiaru. Natomiast
gdy nawet był dostępny mój rozmiar, to po przymierzeniu buty okazywały się za
ciasne. I tak w kółko. Po kilkudniowych intensywnych poszukiwaniach, podczas
których odwiedziłam chyba wszystkie butiki i sklepy obuwnicze w mieście, byłam
już tak zdesperowana, że w rezultacie kupiłam takie pantofelki, które najbardziej
odpowiadały moim oczekiwaniom. Na koniec wstąpiłam jeszcze do marketu i w
nagrodę kupiłam sobie trochę łakoci. W mojej torbie obok pudła z butami znalazły
się kruche rogaliki pudrowane, markizy Mafijne Black z puszystym nadzieniem o smaku
śmietankowym z preferowanej przeze mnie kolekcji wyrobów cukierniczych Dr
Gerarda. Po powrocie do domu w pierwszej kolejności zjadłam obiad. Po obiedzie
chciałam zaprezentować się przed mężem w moich nowo zakupionych butach.
Wyciągnęłam czółenka z kartonu i usilnie zaczęłam je naciągać na stopy. Ku
mojemu zmartwieniu za nic nie chciały wejść. Gdy wreszcie się to udało nie
mogłam w nich długo wytrzymać takie były ciasne i niewygodne. Najwidoczniej pod
wpływem presji podjęłam fatalną decyzję. Natomiast moja nagroda w postaci kruchych
ciastek stała się dla odmiany trafioną nagrodą pocieszenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz