poniedziałek, 27 lipca 2015

Nieplanowana wycieczka



Pewnego upalnego, lipcowego dnia pojechaliśmy nad wodę. Było nas pięć osób: mój mąż, brat z córeczką Zuzą, córka drugiego brata Marta i ja. Mieliśmy dotrzeć do najbliższej plaży, położonej jakieś dwadzieścia kilometrów od domu. Tymczasem mój brat, który uwielbia nam, a szczególnie swojej siedmioletniej córeczce robić niespodzianki, w trakcie wycieczki zmienił nic nam nie mówiąc swoje plany na dzisiejszy dzień. Po przejechaniu około czterdziestu kilometrów zorientowaliśmy się, że jakoś za długo trwa nasza podróż. Wówczas brat wyjawił nam swój zamiar odwiedzenia naszej rodziny mieszkającej bardzo daleko. Gdy okazaliśmy zdziwienie i niezadowolenie z jego decyzji, stwierdził, że właściwie będzie tak jak chcieliśmy, ponieważ niedaleko domu naszej rodziny jest całkiem fajna plaża. W gruncie rzeczy nie mieliśmy nic do gadanie – kto ma kierownicę w rękach ten ma władzę. Przystaliśmy na pomysł brata i daliśmy się zawieść gdzie on chciał. Po drodze zatrzymaliśmy się na stacji paliw, by zatankować samochód. Tutaj brat kupił kruche ciasteczka, podlane pyszną czekoladą o nazwie Zwierzaki. Zakup był przeznaczony dla rodziny, którą zamierzaliśmy odwiedzić. Zuzia jak tylko zauważyła ciasteczka w rękach taty zapragnęła otworzyć pudełko ze słodką zawartością. Małe ciasteczka o kształtach różnych zwierzaczków uśmiechały się do Zuzi przez foliowe okienko prosząc o wypuszczenie ich na zewnątrz. Brat był nieugięty, nie pozwolił córeczce otworzyć pysznych ciasteczek od Dr Gerarda. Powiedział, że słodycze pojadą do innej małej dziewczynki, co Zuzię ostatecznie przekonało. Ruszyliśmy w dalszą drogę. Ja swoim zwyczajem zasnęłam i obudziłam się gdy byliśmy już nad wodą. Wysiadłam zaspana z samochodu. Gdy już oprzytomniałam zorientowałam się jak tu pięknie. Duża piaszczysta, strzeżona plaża z długim pomostem rozpościerała się przed nami. Za naszymi plecami był gęsty las.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz