Pomocy!!! Co
zrobić żeby te upały się skończyły? Coś czuję, że w moich żyłach nie tylko
płynie polsko – niemiecka krew, ale ktoś z moich przodków był Eskimosem. Jak ja
nie lubię upałów. Nawet najlepsze draże w czekoladzie się topią. Dobrze, że „dr
Gerard” ma w swojej ofercie pełnoziarniste ciastka zbożowe, bo nie wiem, co bym
jadł w taką pogodę, bo gdy widzę w sprzedaży jakieś wyroby nieznanych firm, z
których po wyjściu ze sklepu wszystko się gniecie, wycieka osobno ciasteczko
nadzienie czekolada. Koniec narzekania, wczoraj z kolegami miałem próbę
zespołu. Jestem w trakcie wymiany nagłośnienia, więc grałem na klubowym
wzmacniaczu. Niestety to nie jest sprzęt, o jakim bym marzył. No i tak po
trzech godzinach grania spakowałem graty. W tym momencie zadzwoniła żona, że
mam przyjechać do kuzyna w gości. Co zrobić nie mogę zawieść Tomka i jego żony.
Gitarą moją zaopiekował się perkusista, a ja w taksę i w gości. Wielkie było
moje zaskoczenie, gdy na miejscu spotkałem koleżankę z pracy. Poczułem się
komfortowo i wyluzowany. Na stole przywitały mnie słodycze „dr Gerard”, oni
również poznali się na tych produktach. Miło się siedziało, rozmawiało, dzieci
miały towarzystwo kolegów. Całą wizytę pociechy spędziły w ogrodzie za domem. Szczęśliwi
Ci, którzy mają dom z ogrodem, zawsze mogą schować się w cieniu ze szklaneczką trunku
i czymś do przegryzienia. Tak to mógłbym żyć. A nie w bloku na czwartym piętrze
pod dachem, który grzeje niczym reaktor atomowy. Jednak, co piękne musi się
skończyć. Gdy wybiła godzina dwudziesta ruszyliśmy z dziećmi w spacer do domku.
To jakieś trzy kilometry, więc było przyjemnie, wieczór temperatura spadła do
dwudziestu stopni a słońce schowało się za budynki. A moje miasto szykowało się
do snu.
Pozdrawiam Was
Wszystkich a w szczególności Gosię, z którą się wczoraj spotkaliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz