środa, 22 lipca 2015

Porządki z krakersami cd.

Witam serdecznie. Dziś dokończę swą opowieść o porządkach na strychu w towarzystwie najsmaczniejszych krakersów mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”, bez nich chyba nie dałabym rady. Zakończyłam poprzedni post od tego , że musiałam znaleźć miejsce na kartony już przejrzane. Kiedy takie miejsce już miałam, zaczęłam otwierać pudełko za pudełkiem. Były w nich cudeńka, rzeczy o których dawno już zapomniałam. Markerem opisywałam zawartość pudełek, niektóre były cale do wyrzucenia, ale to zostawiłam mojemu mężowi. Jak go znam jeszcze do nich zajrzy przed wyrzuceniem, a może wyrzuciłam coś co jeszcze się przyda. Oczywiście znalazłam stroje karnawałowe potrzebne córce, chociaż teraz zastanowiłam się po co koleżance w lecie takie rzeczy, dopytam się jak wróci do domu, i  odstawiłam je na bok. Muzyczka przygrywała, a ja z wielką przyjemnością sprzątałam strych, Popijając od czasu do czasu kawkę i chrupiąc krakersy i markizy ,,Dr Gerard”. Przy niektórych kartonach uśmiechałam się i wspominałam dawne czasy. Strych robił się coraz przyjemniejszy. W końcu trafiłam na pudełko, owinięte starą gazetą z lat osiemdziesiątych. Otworzyłam je, ujrzałam w nim moje rzeczy . Moje skarby, plakaty, zeszyty złotych myśli, listy, zdjęcia i pamiętnik. Zapomniałam już o nim. Sięgnęłam po kawę i kruche ciasteczko, i zaczęłam czytać. Pamiętnik pochłonął mnie całkowicie, przypominał mi rzeczy, o który już dawno zapomniałam. Nie wiem ile czasu spędziłam na strychu, ale kiedy oderwałam się od lektury, było już ciemno. Spakowałam pamiętnik do pudełka i zeszłam na dół. Uśmiechając się do siebie, zrobiłam kolację, zjadłam i postanowiłam zrobić sobie gorącą kąpiel. Odczuwałam ból w kręgosłupie. Rano wstałam wypoczęta, ale już nie miałam ochoty wracać do wczorajszego zajęcia. Poczekam na kolejny przypływ chęci do sprzątania. Usiadłam wygodnie przez telewizorem i podjadając najsmaczniejsze ciasteczka, oglądałam film. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz