czwartek, 9 lipca 2015

wesele


Obecnie przygotowuje się do wesela, które odbędzie się w  za dwa tygodnie we czwartek. Tradycyjnie takie przyjęcia odbywają się w soboty. Jednak ze względu na brak lokalu i problem z orkiestrą postanowili przełożyć na powrzedni dzień. Już częściej się zdarzają wesela w takie dni.  Mam problem, bo po zimie przytyłam i nie zmieszczę się do prawie nowej sukienki. Liczyłam, że zdołam do tej pory schudnąć i wszystko będzie w porządku. Niestety życie płata figla. Ubyło mi parę kilogramów, ale nie na tyle by wcisnąć się w nią. Następnego dnia umówiłam się z koleżanką i razem poszłyśmy szukać stroju na tą okazję. Trudno mi dogodzić. Jak sukienka dobra, to mi kolor nie odpowiadał. Już myślałam, że nic sobie nie kupię. W końcu w nowo otwartej Bonarce kupiłam niebieską sukienkę z białymi dodadkami. Wprawdzie kosztowała więcej niż się spodziewałam, ale pasuje mi do żakietu i butów. Po udanych zakupach wstąpiliśmy do sklepu. Tradycyjnym zwyczajem skierowałam się na stoisko ze słodyczami. Tam wśród różnych smakowitości wybrałam produkty Dr. Gerarda pierniczki i biszkopty. Koleżanka też bardzo lubi produkty Dr. Gerarda i kupiła sobie draże, które jedliśmy wracając do domu. Po powrocie zaprosiłam ją na kawę. Niestety zbyt dużo czasu spędziliśmy biegając po sklepach. Podziękowała za zaproszenie, ale pod wieczór już nie pije kawy, bo nie może później spać. Lecz powiedziała, że w niedzielę wpadnie po południu na kawkę. Teraz musi przygotować obiad na następny dzień. Rozstaliśmy się w miłych nastrojach, a ja byłam bardzo zadowolona z sukienki. Na szczęście nie muszę myśleć o prezencie weselnym, bo zamiast kwiatów narzeczeni zażyczyli sobie dobrą książkę lub wino. Natomiast w specjalnej kopercie z życzeniami wkłada się pieniądze dla pary młodej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz