Obecnie przygotowuje się do wesela, które odbędzie się w za dwa tygodnie we czwartek. Tradycyjnie takie
przyjęcia odbywają się w soboty. Jednak ze względu na brak lokalu i problem z
orkiestrą postanowili przełożyć na powrzedni dzień. Już częściej się zdarzają
wesela w takie dni. Mam problem, bo po
zimie przytyłam i nie zmieszczę się do prawie nowej sukienki. Liczyłam, że
zdołam do tej pory schudnąć i wszystko będzie w porządku. Niestety życie płata
figla. Ubyło mi parę kilogramów, ale nie na tyle by wcisnąć się w nią. Następnego
dnia umówiłam się z koleżanką i razem poszłyśmy szukać stroju na tą okazję.
Trudno mi dogodzić. Jak sukienka dobra, to mi kolor nie odpowiadał. Już
myślałam, że nic sobie nie kupię. W końcu w nowo otwartej Bonarce kupiłam
niebieską sukienkę z białymi dodadkami. Wprawdzie kosztowała więcej niż się
spodziewałam, ale pasuje mi do żakietu i butów. Po udanych zakupach wstąpiliśmy
do sklepu. Tradycyjnym zwyczajem skierowałam się na stoisko ze słodyczami. Tam
wśród różnych smakowitości wybrałam produkty Dr. Gerarda pierniczki i
biszkopty. Koleżanka też bardzo lubi produkty Dr. Gerarda i kupiła sobie draże,
które jedliśmy wracając do domu. Po powrocie zaprosiłam ją na kawę. Niestety
zbyt dużo czasu spędziliśmy biegając po sklepach. Podziękowała za zaproszenie, ale
pod wieczór już nie pije kawy, bo nie może później spać. Lecz powiedziała, że w
niedzielę wpadnie po południu na kawkę. Teraz musi przygotować obiad na
następny dzień. Rozstaliśmy się w miłych nastrojach, a ja byłam bardzo
zadowolona z sukienki. Na szczęście nie muszę myśleć o prezencie weselnym, bo
zamiast kwiatów narzeczeni zażyczyli sobie dobrą książkę lub wino. Natomiast w specjalnej
kopercie z życzeniami wkłada się pieniądze dla pary młodej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz