niedziela, 26 lipca 2015

Muzyczny weekend.

Witam serdecznie. To był weekend pod znakiem muzyki. Ale na początek muszę dodać, że mój syn wrócił cały i zdrowy z obozu piłkarskiego. A ze sobą przywiózł nagrody, dyplomy i prezenty dla całej rodziny. Niestety nie mogłem go witać w domu, ponieważ byłem w drodze powrotnej z festiwalu Hey Ho! Ramona. Gdzie byliśmy jedyną kapelą, która nie grała punka. Mimo to widowni i organizatorom bardzo się podobało. I gdy syn wysiadał z autokaru ja na stacji paliw kupowałem na śniadanie słodycze firmy „dr Gerard”. I w aucie zjedliśmy biszkopty i zapiliśmy wodą mineralną. A wstaliśmy tego dnia o trzeciej trzydzieści, aby naszego lidera dowieźć na kolejny koncert. Gdy już dotarłem do domu dzieci witały mnie z uśmiechem na buzi, a ja kupiłem im draże na przywitanie. I gdy zjedliśmy obiadek, wyszliśmy na spacerek. Właściwie poszliśmy zobaczyć przygotowania do koncertu radiowej jedynki. Impreza odbywała się za moim blokiem, więc nawet gdybym nie poszedł to i tak wszystko bym słyszał. Gdy przestało padać a muszę dodać, że cały dzień padało z krótką przerwą. Ok. godziny siedemnastej ruszyła impreza, aby zaoszczędzić kasę, wzięliśmy ze sobą picie i kruche ciastka „dr Gerarda”. Ludzi zebrało się kilka tysięcy. Nawet dostałem sms od koleżanki, że ogląda relację w net TV i mnie pokazywali. A ludzie przyjechali na Perfect, niestety przed ich występem lunął deszcz i z synem musieliśmy uciekać do domu. Za to fajerwerki widzieliśmy z okna na czwartym piętrze, widowisko było super. Zespół Markowskiego nie był jedyną gwiazdę tego dnia, występowali jeszcze Papa D i Rafał Brzozowski, który moim zdaniem przynudzał. Co innego mogłem pomyśleć słuchając piosenek dla nastolatek, a poprzedniego wieczoru bawiłem się przy legendzie punka zespole Moskwa, czy GaGa. Tam była energia i potęga dźwięku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz