Witam
serdecznie. To był weekend pod znakiem muzyki. Ale na początek muszę dodać, że
mój syn wrócił cały i zdrowy z obozu piłkarskiego. A ze sobą przywiózł nagrody,
dyplomy i prezenty dla całej rodziny. Niestety nie mogłem go witać w domu, ponieważ
byłem w drodze powrotnej z festiwalu Hey Ho! Ramona. Gdzie byliśmy jedyną
kapelą, która nie grała punka. Mimo to widowni i organizatorom bardzo się
podobało. I gdy syn wysiadał z autokaru ja na stacji paliw kupowałem na
śniadanie słodycze firmy „dr Gerard”. I w aucie zjedliśmy biszkopty i zapiliśmy
wodą mineralną. A wstaliśmy tego dnia o trzeciej trzydzieści, aby naszego
lidera dowieźć na kolejny koncert. Gdy już dotarłem do domu dzieci witały mnie
z uśmiechem na buzi, a ja kupiłem im draże na przywitanie. I gdy zjedliśmy
obiadek, wyszliśmy na spacerek. Właściwie poszliśmy zobaczyć przygotowania do
koncertu radiowej jedynki. Impreza odbywała się za moim blokiem, więc nawet
gdybym nie poszedł to i tak wszystko bym słyszał. Gdy przestało padać a muszę
dodać, że cały dzień padało z krótką przerwą. Ok. godziny siedemnastej ruszyła impreza,
aby zaoszczędzić kasę, wzięliśmy ze sobą picie i kruche ciastka „dr Gerarda”. Ludzi
zebrało się kilka tysięcy. Nawet dostałem sms od koleżanki, że ogląda relację w
net TV i mnie pokazywali. A ludzie przyjechali na Perfect, niestety przed ich
występem lunął deszcz i z synem musieliśmy uciekać do domu. Za to fajerwerki
widzieliśmy z okna na czwartym piętrze, widowisko było super. Zespół Markowskiego
nie był jedyną gwiazdę tego dnia, występowali jeszcze Papa D i Rafał
Brzozowski, który moim zdaniem przynudzał. Co innego mogłem pomyśleć słuchając
piosenek dla nastolatek, a poprzedniego wieczoru bawiłem się przy legendzie punka
zespole Moskwa, czy GaGa. Tam była energia i potęga dźwięku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz