Witam
serdecznie drogich internautów, tych, którzy uwielbiają upalne lato i tych,
którzy jak ja przechodzą gehennę. Jestem alergikiem i moje dzieci również, więc
w tych dniach pyłki plus słońce i wysoka temperatura mnie dobijają. I jak
zwykle dla poprawy samopoczucia zjadam pierniki lub markizy najlepiej, gdy są
firmy „dr Gerard”.
Zaczęły się
wakacje i moje kochane gaduły są w domu. Aby czasem zamknąć im usta daję im do
jedzenia najlepsze słodycze ulubionej firmy. Synowi po kuracji antybiotykowej,
angina już minęła a córcia w przedszkolu zakończyła zajęcia. Pierwszy dzień
mijał nam spokojnie do godziny ósmej rano, gdy odwiedziła nas ciocia i dzieci
zaczęły popisy, jakie świadectwo i jakie nagrody dostało czy jak pięknie
występowało w przedstawieniu i tak dalej. Następnie ok. dziewiątej rano
zadzwonił kuzyn i zaprosił nasze pociechy do kina. Euforii nie było końca. Po drodze
Kupiłem pierniki i markizy a na miejscu popcorn. Nie ma oglądania bez
podjadania. Moja czterolatka nie chciała beze mnie się ruszyć, no to se obejrzałem
Minionki to takie żółte tik taki. Pośmiałem się i po seansie całą grupą
pięcioro dzieci i troje dorosłych poszliśmy na plac zabaw tam chwilę dzieci się
pobawiły, czyli jakąś godzinę z krótką przerwą na przekąskę „dr Gerard”. A gdy
nadszedł czas obiadu dołączyła do nas moja mama i zaprosiła swoje wnuczęta na
obiad do restauracji, gdzie serwują ogniste skrzydełka w kubełkach. Mimo zjedzenia
słodyczy nasi milusińscy nie odmówili. I
gdy wróciliśmy do domu wybiła godzina piętnasta trzydzieści i przebraliśmy się
i pojechałem z córką i synem na trening piłkarski, który trwał do osiemnastej i
potem krótka wizyta u teściowej i powrót do domu ok. godziny dwudziestej. Tosia
zasnęła na podłodze w przedpokoju a ja nie miałem siły zrobić łóżek. Jeśli te
wakacje będą takie intensywne, to albo wykupię wszystko z magazynów spożywczych
albo około piętnastego lipca będę potrzebował reanimacji lub przeszczepu kilku
organów wewnętrznych i stawów. Pozdrawiam LK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz