Ewa z Tomkiem zaplanowali wyjazd w Bieszczady. Chcą wraz z córką spędzić urlop wspinając się po szlakach górskich. Biorąc pod uwagę Zosi możliwości, wybrali łatwiejszą trasę z bazą noclegową nad Soliną. Zastanawiali się nad zabraniem psa, ale ich goldenka skupiałaby za dużo uwagi podczas wędrówek. Na pewno trudniej byłoby podziwiać przecudny krajobraz i skupić się na bezpieczeństwie wyprawy. Postanowiono, iż psem i domem mamy się zająć wspólnie z Filipem. Wczoraj pojechaliśmy wszystko uzgodnić . Kupiłam kruche markizy, w sam raz do kawy. Ewa miała przygotowane wafle i lody. Miło nam się gawędziło. Byłam zaskoczona ich ambitnym planem wędrówek. Koniecznie chcą zobaczyć zamek w Krasiczynie. Tomek sporo czytał o samym Adamie Sapieha, byłych mieszkańcach i właścicielach zamku. Interesuje ich również architektura sakralna, wiec koniecznie trzeba zwiedzić Przemyśl. To miasto ma najwięcej kościołów, cerkwi i klasztorów przypadających na ilość mieszkańców, jak i na kilometry kwadratowe powierzchni miasta. Przemyśl słynie również z wyjątkowego dzwonu, zakładu ludwisarskiego, który istniał w tym mieście. Bliskość z graniczącą Ukrainą daje również możliwość skorzystania z wycieczki do Lwowa. Oczywiście koniecznie chcą wziąć udział w spływie Sanem. Dużo tych atrakcji, zastanawiam się jak poradzi sobie z takim natłokiem wrażeń i informacji siedmioletnia Zosia. Fakt, że najpotrzebniejszy sprzęt i niezbędne rzeczy będą dźwigali rodzice, a nie ona. Z całego serca życzę im pięknych przygód, niezapomnianych wrażeń , dobrej pogody, a przede wszystkim bezpiecznych wspinaczek i podróży. Sama aż tęsknię do tego miejsca. Mam całą masę nostalgicznych wspomnień związanych z Bieszczadami. Cóż... zdecydowanie muszę niegdyś tam powrócić i odwiedzić swoje "wspomnienia".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz