Witam gorąco
moi drodzy czytelnicy. Mamy kolejny upalny dzień. Mój drogi synuś nadal na
obozie. A ja już dojrzałem to myśli, że dzieci rosną. A my może tego nie nieodczuwany,
ale się starzejemy. Na pociechę mamy to, że „dr Gerard” produkuje
pełnoziarniste ciastka zbożowe. Zawierające witaminy i minerały. A fakt, że
jest lato bogate w zdrowe, świeże owoce i warzywa, poprawia nam nastój. A mi
dopisuje apetyt na kruche ciastka lub wafle. Chociaż moja małżonka uważa mnie
za smakosza schaboszczaków i mielonych. I sporo w tym racji. Jestem na etapie
przygotowań do festiwalu. Jako zespół gramy na dwudniowej imprezie punkowej. Jesteśmy
grupą rockową, grając dla tej publiczności zdobyliśmy słuchaczy. Będziemy jechać
w „trasę” dwieście kilometrów w stronę granicy z Niemcami. Kruche wafle już
kupiłem, wodę mineralną lub jakąś colę kupię w dzień wyjazdu. Muszę dodać, że
mamy zapewniony nocleg. To będziemy mogli do późnej nocy słuchać muzyki. Oczywiście
będziemy bardzo tęsknić za naszymi dziećmi i ukochanymi żonami. Myślę, że co
godzinę będę dzwonił do domu. Chyba, że po występie zapomnę włączyć telefon? Oj
raczej zapomnę. Na pewno zapomnę. ;-) Dopiero rano, gdy będziemy pakować się do
powrotu zobaczę, że telefon był wyłączony. I natychmiast zadzwonię do żonki, z
wyrazami ubolewania i chęcią poprawy. Droga powrotna będzie bardzo długa i
długa. Zrobimy przerwę na papierosa, potem na coś słodkiego od „dr Gerarda”,
następnie wiedziemy gdzieś na obiad. I tak po około sześciu godzinach
wylądujemy w domku. Bardzo zmęczeni i padnięci. Jak będziemy mieli trochę
szczęścia to zostanie nam trochę grosza i kupimy dzieciom batonik. Będą zachwycone.
A żonę wieczorną porą postaram się jakoś przeprosić. Myślę, że to będzie miły,
męski weekend.
Pozdrawiam LK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz