poniedziałek, 13 lipca 2015

Kilka słów o moich Paniach.

Witajcie moi drodzy, ostatnio sporo piszę o tym, co robię w wakacje z moim synem. Do tego stopnia, że żona dała mi burę, że o córce i o niej nie wspominam. Dzisiaj chciałbym naprawić ten błąd. Cały dzisiejszy wpis poświęcę moim dziewczynom. Na pierwszy plan wysunę to, iż one również uwielbiają smakołyki „dr Gerard”. Moja rodzina niczym czterej pancerni torujemy i walczymy o najlepsze draże czy krakersy. Dużego wysiłku nie musimy w tę walkę wkładać, ponieważ produkty te same się bronią i reklamują. Ich smak, wygląd, atrakcyjne opakowania same zachęcają i wbijają się do jadłospisu. Wracając do moich pięknych, żona moja, serce moje…..;-) Pracuje i urlop ma dopiero w sierpniu, jednak każdą wolną chwilę spędza z naszymi dziećmi. Gdy jest pogoda to wychodzą na spacerki lub na rowery a z córcią na plac zabaw i na zakupy (zawsze kupią draże lub krakersy). A gdy pada planuje dzieciom i mi zajęcia takie jak: kalambury, memory, chińczyk, warcaby, puzzle, farbki, kredki. Wszystko tylko nie telewizor i komputer. Syn i ja trochę marudzimy, bo kochamy grać na konsoli. Moja córcia ma trochę gorzej. Wstaje wcześnie rano i musi zachowywać się dość cicho, bo braszka śpi. Zostaje jej oglądanie ulubionych bajek: Dora, Jej wysokość Zosia czy Klinika dla pluszaków. I po zjedzeniu śniadania domaga się słodyczy w rozsądnej ilości. A gdy już hrabia wstanie to wyciąga nas na spacer. I zrywam się i idę na plac zabaw do piaskownicy na huśtawkę a syn marudzi, bo mu się nudzi. I najlepiej to by został w domu przy kompie. A gdy wrócimy i zjemy obiad to się zaczyna wojna. Mam dwoje dzieci syna i córkę. Mają podobne charaktery, uparte są oczywiście za mamusią. Jedno drugiemu nie odpuści. Mój limit wytrzymałości wyczerpuje się po godzinie wspólnych walk. Dobrze, że mają każde swój pokój, w którym je zamykam na piętnaście minut. Aby się wyciszyły. A ja mam chwilę, aby zjeść krakersy. I poukładać myśli.

Życzcie mi wytrwałości i dobrej zabawy. Dzięki. L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz