piątek, 17 lipca 2015

Pierwszy obóz.

      Witam serdecznie, dzisiaj od samego rana trzęsę się z nerwów. Dzisiaj wieczorem mój kochany synek wyjeżdża na obóz kondycyjny do Szczyrku. On ma dopiero osiem i pół roku, niedawno się urodził. A już sam jedzie na wypoczynek. No nie wiem czy uda mu się wypocząć, ponieważ jedzie z klubem piłkarskim i podstawowymi rzeczami, które musiał wziąć to piłka i buty. Już wczoraj zapakowaliśmy walizkę: dresy, stroje piłkarskie, buty na trawę i na halę, środki czystości, telefon, mp4 i kasę. A do bagażu podręcznego przysmaki „dr Gerard”, kanapki i napoje. Mój synek uwielbia pierniki i markizy. Mam nadzieję, że na drogę mu starczy? Okazuje się, że jest najmłodszym z uczestników obozu a jedzie 38 piłkarzy z kilku sekcji. Co ciekawsze wyjazd jest zaplanowany na godzinę 24 : 00. Zbiórka jest o 23 : 45 oczywiście tatuś i mamusia chyba dzisiejszej nocy nie pójdą spać. Dowiadywałem się u innych rodziców to również oboje odprowadzają swoich synów. Ciekawe czy będę twardy czy uronię łzę. Podobno to nie wstyd płakać. Ale od kilku dni bardzo się martwimy i staramy przewidzieć większość sytuacji, które mogą ich spotkać. Instrukcje otrzymał takie, że dorosły by wszystkiego nie zapamiętał. Wiem jedno, mój syn lubi ciastka firmy „dr Gerard”, więc nie będzie szukał jakiś dziwnych nieznanych produktów. Mam również nadzieję, że przekona się do innych potraw, bo w domu wymyśla i niewiele je. A tam będzie musiał słuchać trenera i opiekunów. Pobyt jest zaplanowany na sześć noclegów, więc wrócą w następną sobotę. Jak ja się odnajdę bez codziennych wyjść na piłkę i wieczornych rozmów. Obozowicze pewnie nie będą mieli czasu na głupoty, treningi, basen, wycieczki i konkursy. Mam nadzieję, że będzie dzielny i nie wpadnie na pomysł wcześniejszego powrotu do domu.

Trzymajcie kciuki za mojego syna i oczywiście za zdenerwowanego tatusia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz