Witam
serdecznie, dzisiaj od samego rana trzęsę się z nerwów. Dzisiaj wieczorem mój
kochany synek wyjeżdża na obóz kondycyjny do Szczyrku. On ma dopiero osiem i
pół roku, niedawno się urodził. A już sam jedzie na wypoczynek. No nie wiem czy
uda mu się wypocząć, ponieważ jedzie z klubem piłkarskim i podstawowymi
rzeczami, które musiał wziąć to piłka i buty. Już wczoraj zapakowaliśmy
walizkę: dresy, stroje piłkarskie, buty na trawę i na halę, środki czystości,
telefon, mp4 i kasę. A do bagażu podręcznego przysmaki „dr Gerard”, kanapki i
napoje. Mój synek uwielbia pierniki i markizy. Mam nadzieję, że na drogę mu
starczy? Okazuje się, że jest najmłodszym z uczestników obozu a jedzie 38
piłkarzy z kilku sekcji. Co ciekawsze wyjazd jest zaplanowany na godzinę 24 :
00. Zbiórka jest o 23 : 45 oczywiście tatuś i mamusia chyba dzisiejszej nocy
nie pójdą spać. Dowiadywałem się u innych rodziców to również oboje
odprowadzają swoich synów. Ciekawe czy będę twardy czy uronię łzę. Podobno to
nie wstyd płakać. Ale od kilku dni bardzo się martwimy i staramy przewidzieć
większość sytuacji, które mogą ich spotkać. Instrukcje otrzymał takie, że
dorosły by wszystkiego nie zapamiętał. Wiem jedno, mój syn lubi ciastka firmy „dr
Gerard”, więc nie będzie szukał jakiś dziwnych nieznanych produktów. Mam również
nadzieję, że przekona się do innych potraw, bo w domu wymyśla i niewiele je. A tam
będzie musiał słuchać trenera i opiekunów. Pobyt jest zaplanowany na sześć
noclegów, więc wrócą w następną sobotę. Jak ja się odnajdę bez codziennych
wyjść na piłkę i wieczornych rozmów. Obozowicze pewnie nie będą mieli czasu na
głupoty, treningi, basen, wycieczki i konkursy. Mam nadzieję, że będzie dzielny
i nie wpadnie na pomysł wcześniejszego powrotu do domu.
Trzymajcie kciuki za mojego syna
i oczywiście za zdenerwowanego tatusia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz