poniedziałek, 6 lipca 2015

Dokładnie tak jak lubię



Na dobre rozpoczęły się lipcowe upały a wraz z ich nastaniem razem z moim ukochanym mężem wzięliśmy wiatr w żagle i wyruszyliśmy tradycyjnie w moje rodzinne strony. Lato na wsi to coś co bardzo lubię, chociaż wiąże się z tym wiele niedogodności. Dla przykładu: najbliższy sklep spożywczy znajduje się około siedmiu kilometrów od naszego miejsca pobytu. Dla osób zmotoryzowanych to żaden problem, lecz dla nas to wielkie wyzwanie dostać się tam. My nie dysponujemy prawem jazdy ani samochodem. Autobusy na tej trasie w czasie wakacji nie kursują. Zostaje zatem kurs okazją, piesza wyprawa lub pedałowanie zdezelowanym rowerem. Dzisiaj się nam trafiła podwózka. Brat wybrał się do miasta swoim samochodem a my z nim. Nazajutrz zamierzamy jechać z młodzieżą nad jezioro w związku z tym zrobiliśmy większe zakupy. Duża część naszego wyjazdowego wyposażenia to słodycze. Nie mogło się obyć bez wybornych ciastek z nadzieniem czekoladowym od Dr Gerarda i równie pysznych wafli familijnych od tego samego producenta wyrobów cukierniczych. Kupiliśmy kilka butelek wody mineralnej i soki. Niby wszystkiego po trochu a uzbierało się kilka siatek zakupów. Nie wyobrażam co by było gdyby nie samochód brata. Wygodnie i bez najmniejszego problemu przywieźliśmy wszystkie zakupy do domu. Moje bratanice pomogły nam się rozpakować. Po całej akcji zakupowej ulokowaliśmy się wygodnie w altance przed domem. Poczęstowałam wszystkich zebranych krakersami i orzeźwiającym sokiem z czarnej porzeczki wypakowanych przed chwileczką. Mama przyniosła gorące naleśniki z serem, do których była pyszna kwaśna śmietana ubita z cukrem. Popołudnie upływało nam spokojnie i leniwie na rozmowach z rodziną, dokładnie tak jak lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz