Obudził mnie wielki ból w okolicy nerek. Nie mogłam wytrzymać z bólu. Zamiast do pracy, to
pojechałam w nocy z mężem na pogotowie. Oczywiście zanim zostałam przyjęta minęło
parę godzin. Po badaniach okazało się, że mam kamień na nerce, który jest dość
duży. Zostałam w szpitalu na rozkruszanie tego kamienia, a mąż pojechał po moje
najpotrzebniejsze rzeczy. Otrzymałam w kroplówce bardzo mocny zastrzyk
przeciwbólowy, po który ból ustąpił i zasnęłam. Na drugi dzień po szczegółowych
badaniach okazało się, że mam zapalenie. Niestety rozbijanie kamienia musi
poczekać ze względu na stan zapalny. Przez parę dni otrzymywałam antybiotyki
dożylnie. Mam niewidoczne żyły i wbicie się do nich wymaga dobrej umiejętności.
Po silnych antybiotykach byłam bardzo słaba i na siłę schodziłam, by trochę
pochodzić, ponieważ nie można ciągle leżeć. Nie miałam siły do czytania
książek. Jedynie jakąś gazetę pobierznie przeglądnęłam. Oprócz męża i dzieci odwiedzały
mnie koleżanki. Jedna z nich przyniosła mi bardzo smaczne ciastka markizy Dr.
Gerarda. Słyszałam o tej firmie lecz jeszcze nie jadłam żadnych ciastek tego
producenta. Następnym razem przyjaciółka uraczyła mnie drażami i biszkopcikami
Dr. Gerarda. Postanowiłam po wyjściu ze szpitala kupić sobie ciastka tej firmy.
Po siedmiodniowej kuracji antybiotykiem zaplanowano rozbijanie kamienia.
Niestety pierwsza próba nie udała się. Następne rozbijanie zaplanowali za
cztery dni. Kolejna próba tym razem zakończyła się powodzeniem. Po takich
przejściach wróciłam do domu. Nie wiem dlaczego coraz więcej ludzi ma kamienie
i czy jest to spowodowane. Muszę dokładnie poczytać na ten temat, by w
przyszłości ustrzec się bóli z tym związanych. W końcu powróciłam do pracy za
którą stęskniłam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz