poniedziałek, 20 lipca 2015

sanatorium


Na początku lipca byłam w sanatorium w miejscowości Wysowa Zdrój. Mieszkałam z dwoma paniami. Raczej bliżej się z nimi nie zaprzyjaźniałam, bo one były starsze o kilkanaście lat ode mnie i razem wszędzie chodziły. Ja miałam towarzystwo w młodszych ludzi. Do sanatorium  pojechałam z  problem otyłości i związanych z tym chorobach. Po niedawno przebytej operacji na oko nie mogłam brać udziału w ćwiczeniach, a także z pewnych zabiegów musiałam zrezygnować. Z tego powodu lekarz przepisał mi inne zabiegi. Codziennie kąpałam się w specjalnej bardzo ciepłej wodzie mineralnej. Będąc w takiej okolicy korzystałam pijąc  wody lecznicze. Wody o nazwie Jan, Józef  pomocne są miedzy innymi kamicy nerkowej. Woda lecznicza Henryk działa na zaburzenie układu przemiany materi, wrzodów żołądka. W podobnym działaniu jest też woda lecznicza Zuber. Takie wody nie pije się na pragnienie lecz traktować je trzeba jako lekarstwo. Niestety z moją nadwagą sama nie umiem walczyć dlatego znalazłam się tutaj. W Ośrodku oprócz rehabilitacji osoby z nadwagą mają odpowiednią dietę warzywno owocową. Przestawienie całego organizmu na inne jedzenie wymaga silnej woli i samozaparcia. Jest to trudna praca nad samym sobą. Stosowanie się do wszystkich wskazówek przerasta moje możliwości. Pomimo podjętej decyzji na poprawę własnej sylwetki.  Pijąc kawę muszę mieć coś słodkiego na deser. Wtedy wyciągam z szafki biszkopciki lub markizy Dr. Gerarda i częstuje moje współlokatorki. Bardzo im smakują wyroby  Dr. Gerarda dlatego po spacerze czasem wstępują do sklepu i kupują coś słodkiego. Przeważnie wybierają produkty Dr. Gerarda, które im posmakowały. Staramy się, by słodycze były jedzone w małych ilościach tylko i wyłącznie podczas ceremonii picia kawy.  Niestety one tak samo walczą z otyłością. Po zajęciach codziennie chodzimy z panią instruktor na kijki. Ona nam pokazuje jak powinniśmy trzymać kijki i jakie partie ciała pracują podczas prawidłowego marszu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz