niedziela, 12 lipca 2015
Konfiturowe szaleństwo
Witam. Za oknem słonce, ciepełko wpada do mieszkania
przez uchylone okna. A w mojej kuchni
prawdziwy sajgon. Wszędzie stoją słoiki, leżą pokrywki, dookoła cukier i
płonący palnik na kuchence, który powoduje, że w domu jest prawdziwa sauna.
Moja rodzina uwielbia w zimie zajadać się pysznymi domowymi konfiturami,
dżemami itp, ale pomagać w ich przygotowaniu, to już nie. Wszystko pozostaje na
mojej głowie. Jak potrzebuję ich pomocy, to raptownie każdemu coś wypada ,to w pracy,
a to lekarz. Wstałam rano, wypiłam kawę i sięgnęłam po moje ulubione krakersy
,,Dr Gerard”, i zabrałam się do pracy. Wypłukać, wy szypułkować truskawki,
zmiksować , jedną część zamrozić, a drugą cześć usmażyć. Następnie jagody i
wiśnie. Smażenie, przekładanie , pasteryzowanie. Pot ze mnie się leje ale to nic,
mamroczę pod nosem jak mi źle ,ale pracuję dalej. W końcu robię sobie przerwę na
kawkę i po raz kolejny sięgam po ciasteczka ,,Dr Gerard”, tym razem wybrałam
markizy. Co za pychota. Po krótkim relaksie wracam do pracy, ale już z lepszym
humorem. Włączam sobie muzyczkę i robię na zimę przetwory. Po kilku godzinach
stoąa poustawiane na podłodze słoiki z dżemem, sosem jagodowym , dżemem truskawkowym.
Każdego wyszło po trzydzieści słoiczków. Jak znam życie i moich kochanych
łasuchów, jeszcze dziś wieczorem usiądą i będą próbować maminych wyrobów ze
szklanką zimnego mleka . Zresztą sama nie będę gorsza.. I jak przewidywałam,
moja rodzinka zjawiła się wtedy kiedy ja zakończyłam swoją ciężką pracę. Mieli
wilcze apetyty i krążyli koło słoików, a ja udawałam ,że im nie pozwolę na
jedzenie. Prosili, żartowali i się do słoików dobrali. Miło było widzieć jak
pałaszowali kromki świeżego chleba z owocowymi smakołykami. Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz