środa, 8 lipca 2015

Wakacje z piłką.

Witam serdecznie, wszystkich letników, wczasowiczów, biwakowiczów oraz tych, którzy mają zasięg netu w swoich urządzeniach mobilnych. Ja do nich należę. Wczoraj w trakcie treningu dowiedziałem się, że jest na stronie klubu opublikowana lista potrzebnych rzeczy na obozie piłkarskim. Czym prędzej przegryzłem kruche ciastko i wyjąłem mój smartfon i mogłem sprawdzić czy mamy wszystko przygotowane. Na zakończenie spotkania kolego syna miał urodziny i miał dla wszystkich obecnych pyszne wafle. Jestem w stu procentach przekonany, że były produkcji „dr Gerard”, ten smak jest niepowtarzalny. A dzisiaj, gdy zjedliśmy obiad nastała chwila wyjścia na boisko pograć z synem. Już drugi rok z rzędu zorganizowałem rezerwację Orlika. Teraz wiem, że gdy pójdę z Tomkiem to będę miał miejsce. Aby było ciekawiej zaprosiliśmy kolegów z klubu, oraz znajomych ze szkoły i podwórka. Tak, więc wyszliśmy z domu bez wody. Aby nie wyschnąć na wiór w sklepie kupiliśmy picie, ale mój wzrok przyciągnęły słodycze „dr Gerard” nie mogłem sobie odmówić. Kupiłem kruche ciastka i wafle. Aby uzupełnić węglowodany po wysiłku. Gra w piłkę sprawia, że jestem wypocony, wymęczony i spragniony. I gdy wracam do domu to nie mam siły zdjąć butów. Dzisiaj obawiałem się czy w ogóle ktoś przyjdzie. Godzinę przed spotkaniem lunął deszcz. I padało ponad pół godziny. Okazało się, że miało to wpływ na frekwencję. Było siedmiu chłopaków i aby było równo wziąłem na siebie odpowiedzialne zadanie, byłem bramkarzem. Byłem bardzo dzielny i nie uciekłem z pola bitwy. Mimo wpuszczenia kilku goli, dobry humor mnie nie opuścił. Gorzej było w konkursie rzutów karnych. Aby mieć siłę i odwagę zagryzałem słodkie ciastka. Jednak niewiele to pomogło. Chłopaki grający w klubie dali mi szkołę. Musze przyznać, że piłkarze Argentyny mogliby się od nich nauczyć. Nie byłoby takiego wstydu jak w meczu z Chile w finale Copa America.

Pozdrawiam LK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz