Witam
serdecznie, wszystkich letników, wczasowiczów, biwakowiczów oraz tych, którzy
mają zasięg netu w swoich urządzeniach mobilnych. Ja do nich należę. Wczoraj w
trakcie treningu dowiedziałem się, że jest na stronie klubu opublikowana lista
potrzebnych rzeczy na obozie piłkarskim. Czym prędzej przegryzłem kruche
ciastko i wyjąłem mój smartfon i mogłem sprawdzić czy mamy wszystko
przygotowane. Na zakończenie spotkania kolego syna miał urodziny i miał dla
wszystkich obecnych pyszne wafle. Jestem w stu procentach przekonany, że były
produkcji „dr Gerard”, ten smak jest niepowtarzalny. A dzisiaj, gdy zjedliśmy
obiad nastała chwila wyjścia na boisko pograć z synem. Już drugi rok z rzędu zorganizowałem
rezerwację Orlika. Teraz wiem, że gdy pójdę z Tomkiem to będę miał miejsce. Aby
było ciekawiej zaprosiliśmy kolegów z klubu, oraz znajomych ze szkoły i
podwórka. Tak, więc wyszliśmy z domu bez wody. Aby nie wyschnąć na wiór w
sklepie kupiliśmy picie, ale mój wzrok przyciągnęły słodycze „dr Gerard” nie
mogłem sobie odmówić. Kupiłem kruche ciastka i wafle. Aby uzupełnić węglowodany
po wysiłku. Gra w piłkę sprawia, że jestem wypocony, wymęczony i spragniony. I gdy
wracam do domu to nie mam siły zdjąć butów. Dzisiaj obawiałem się czy w ogóle
ktoś przyjdzie. Godzinę przed spotkaniem lunął deszcz. I padało ponad pół
godziny. Okazało się, że miało to wpływ na frekwencję. Było siedmiu chłopaków i
aby było równo wziąłem na siebie odpowiedzialne zadanie, byłem bramkarzem. Byłem
bardzo dzielny i nie uciekłem z pola bitwy. Mimo wpuszczenia kilku goli, dobry
humor mnie nie opuścił. Gorzej było w konkursie rzutów karnych. Aby mieć siłę i
odwagę zagryzałem słodkie ciastka. Jednak niewiele to pomogło. Chłopaki grający
w klubie dali mi szkołę. Musze przyznać, że piłkarze Argentyny mogliby się od
nich nauczyć. Nie byłoby takiego wstydu jak w meczu z Chile w finale Copa
America.
Pozdrawiam LK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz