piątek, 24 lipca 2015

IMIENINY ANI

IMIENINY ANI
W niedzielę przypadają moje imieniny. Zastanawiam się, czy imieninową kawę w pracy postawić
w piątek, czy może lepiej w poniedziałek. W pracy panuje taki zwyczaj, że każdy solenizant zostaje obdarowany pięknym bukietem kwiatów, muszę przyznać, że to bardzo sympatyczny zwyczaj.
Ja uwielbiam wszystkie kwiaty, zarówno te polne, rosnące w przydomowych ogródkach, jak i te  szklarniane, czy sprowadzane zupełnie z egzotycznych krajów. Cieszy oko ich widok, zadziwia zapach, kształt, a czasem kolor. Pokój, w którym stoi wazon z kwiatami zawsze wygląda weselej, słoneczniej
i przytulniej. Lubię spoglądać w tamtą stronę. Niektóre tak mnie zafascynują, że uwieńczam ich widok na płótnie. No, ale dość wspomnień i  marzeń, czas przygotować słodki poczęstunek. Uważam, że śmietankowiec  na spodzie z biszkoptów, z  malinami i galaretką, będzie w sam raz, do tego sernik gotowany zrobiony na spodzie z kruchych markiz. Wiem, że koleżanki i koledzy w pracy takie ciasto zjedzą z przyjemnością. Muszę jeszcze wymyśleć jakieś rozsądne menu  dla gości, którzy przyjdą złożyć mi życzenia do domu. Tym razem samo ciasto nie wystarczy. Chciałabym przygotować jakąś kolacje na ciepło, która jednocześnie będzie pożywna i stosunkowo lekka. Oczywiście musi być smaczna, więc nie ma co eksperymentować, tylko  skupić się na sprawdzonych potrawach. Ciekawe,  co Filip powie na zupę z kurek według przepisu cioci Basi z Białegostoku  i może do tego kurczak po węgiersku. Ojej, na samą myśl o tym ślinka cieknie. Ciocia Basia bardzo sumiennie zaopatrzyła mnie
w grzybki. Mam więc kurki mam w delikatnej zalewie octowe oraz mrożone i właśnie te mam zamiar wykorzystać do przygotowania pysznej zupy. Na te świeże prosto z lasu trzeba będzie jeszcze troszeczkę poczekać. Jestem przekonana, że gościom jedzenie będzie smakowało
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz