Witam . Wczoraj miałam ciężki
dzień. W pracy dużo pracy, po pracy biegiem do domu. Przygotowanie obiadu i
jakiś pomysł na kolację. Wymyśliłam zapiekanki. Bułki już zaczynały czerstwieć.
W lodówce miałam pieczarki , które też zaczynały czernieć. Podsmażyłam je z
cebulką, doprawiłam ziołami i wyłożyłam je na bułki. Posypałam je grubą ilością
żółtego sera. I gotowe danie. Zerknęłam na półkę ze słodkościami, okazało się ,
że tam już nic nie ma. Moje łasuchy wymietli
najsmaczniejsze wit’AM musli,
mleko, czekolada firmy ,,Dr Gerard’’.
Pomyślałam , że czas na zakupy. W końcu nadszedł upragniony wieczór. Marzyłam
tylko o łóżku, ale jak się okazało nie było nikogo chętnego na spacer z naszym
psem. Nie miałam siły na kłótnie i przekonywanie, kto i dlaczego powinien wyjść
z naszym zwierzakiem. Zbliżała się dwudziesta. Ubrałam się i wyszłam na dwór.
Wieczór był ciepły. Niebo błyszczało gwiazdami. Pies szalał. Spotkałam koleżankę, chwilę z nią
porozmawiałam, a nasze psy grzecznie się bawiły. W końcu znudziły im się figle,
pożegnałyśmy się, a ja udałam się w
kierunku głównej ulicy. Idąc rozmyślałam nad różnymi sprawami, nawet nie
wiedziałam kiedy stanęłam przed nocnym sklepem. W mojej głowie zabłysła myśl,
żeby zrobić jeszcze zakupy, ale cóż, przecież nie wzięłam pieniędzy. Przywiązałam
psa, i nie wiem dlaczego weszłam mimo
wszystko do budynku. Zaczęłam się rozglądać po półkach. Nie widziałam nikogo za
ladą. Jednak po chwili usłyszałam kobiecy głos – słucham Panią?. Odwróciłam się
i zobaczyłam, moją dawną znajomą. Ucieszyłam się, bo ostatnio o niej myślałam. Już minęło dwa lata, jak
wyprowadziła się z naszego osiedla. Kiedyś spędzałyśmy razem wiele czasu.
Znajoma uśmiechnęła się i z radością przywitała mnie. Zadawałam jej pytania -co
tu robi? I wiele innych, ona też była ciekawa co u mnie nowego. Rozmawiałyśmy
dość długo, mój pies się niecierpliwił i szczekał zajadle. Nie mogłyśmy się
nagadać. W końcu koleżanka, zapytała mnie -co chciałam kupić? . Odpowiedziałam
jej , że nic z tego, bo i tak pieniędzy nie wzięłam ze sobą. Jola zaproponowała,
abym wzięła to co potrzebuje, ona mi pożyczy pieniądze, a ja jutro jej w drodze
do pracy oddam. Zgodziłam się od razu. Udałam się na półkę z ciasteczkami. Kupiłam
najlepsze ciasteczka na dobry dzień
firmy ,, Dr Gerard’’. Jola powiedziała mi , że tak samo lubi produkty
tej firmy. Do domu wracałam szczęśliwa. W drzwiach przywitała mnie moja kochana rodzina, oczywiście z
wyrzutami, gdzie i czemu tak długo, czemu nie wzięłam telefonu itp. Uśmiechnęłam
się i podałam im słodycze. Pozdarwiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz