Jest piękny poniedziałkowy
poranek. Słońce świeci jak w lipcu a to przecież końcówka kwietnia. Jedziemy z
Martą i Olą do miasta wojewódzkiego po zakup sukienek na wesele. W ciągu
ostatnich kilku dni dziewczyny intensywnie przeglądały sklepy internetowe celem
znalezienia wymarzonych kreacji dla siebie. Poradziłam im, że najlepiej będzie
kupić sukienki bezpośrednio w sklepie. Dzięki temu przed zakupem będzie można przymierzyć
wybrany towar i zobaczyć jak prezentuje się na sylwetce. Niestety za pomocą Internetu
tak się nie da, a na odesłanie i wymianę nie ma już czasu, gdyż wesele odbędzie
się w najbliższą sobotę. Zatem jedziemy do centrum handlowego, takiego
największego w województwie. Znajduje się ono osiemdziesiąt kilometrów od ich
miejsca zamieszkania. Także przed nami wielka całodniowa wyprawa, na którą
zaopatrzyłyśmy się w niezbędne ciastka na dobry dzień Wit’AM od Dr Gerarda tym
razem w odsłonie musli, śliwka, czekolada. Te ciasteczka dodadzą nam energii na
cały emocjonujący i wymagający sporego wysiłku dzień. Razem z dziewczętami
chrupałyśmy te wyśmienite, kruche ciasteczka przez całą drogę do miasta, aż do
ostatniej sztuki w pudełeczku. Jadąc rozmawiałyśmy o różnościach między innymi
o wymarzonych stylizacjach, w których najchętniej zaprezentowałybyśmy się na
weselu. Obie dziewczyny uwielbiają styl glamrockowy i w takim wydaniu
najchętniej widziałyby siebie na rodzinnej imprezie. Ja natomiast lubuję się w retro
stylu z lat pięćdziesiątych i moja wymarzona kreacja wisi już w szafie i czeka
na założenie. Rozmawiając oglądałyśmy mijane za oknami autobusu piękne wiosenne
krajobrazy: jasnozielone lasy, bielące się kwiatami drzewa. Piękno wiosny
nastroiło nas optymistycznie do zakupów. Zatem do dzieła. Za chwilę wysiadamy.
Nasze zakupy rozpoczniemy od kupna ciastek od ulubionego przez nas wszystkie Dr
Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz