wit’AM drogich
czytelników. Nadchodzi weekend. Muszę z przykrością przyznać, że mam tak
zagospodarowany czas, iż tylko jutro przed południem znajdę czas na ruch
fizyczny. Z rana musze jechać do miasta kupić krawat. Jakiś elegancki, ale nie za
bardzo. Będę świadkiem na weselu, więc nie mogę wyglądać jakbym szedł na
pogrzeb. Następnie szybki obiadek i deser przy kawie. Najlepiej w takich
sytuacjach smakują nam produkty firmy „dr Gerard”. A niedawno odkryliśmy nowy
przysmak, który nazywa się „wit’AM musli, śliwka, czekolada. Są to ciastka
wielozbożowe, pełnoziarniste z owocami i czekoladą oraz witaminami. Można przyznać,
że są to ciastka na każdą okazję i dla każdego. Zdrowe, smaczne oraz dogodnie
pakowane pojedynczo lub duże opakowanie. A po chwili odpoczynku ruszamy do
bratanka na urodziny gdzie zamiast dietetycznego jedzenia podane zostaną ciasta
z kremami i smażone mięso oraz sałatki na majonezie. Jeszcze niedawno oddałbym
wszystko za taką ucztę, ale w tym momencie wybieram zdrowe produkty „dr Gerard”.
Muszę przyznać, że chętnie spotykam się u brata, ponieważ mieszkają dwadzieścia
kilometrów od nas i rzadko się widujemy. Może teraz to się zmieni, bo dzieci
dorosły do rowerów i będziemy mogli zorganizować wycieczkę wraz z nocowaniem
pod namiotem nad jeziorem. Planujemy taki wyjazd w tegoroczne wakacje pod
warunkiem, że będzie ładna pogoda i będziemy mieli zapas ciastek wit’AM, aby
uzupełnić węglowodany. Wracając do weekendu, z urodzin ok. dziewiętnastej
jedziemy do kuzyna, u którego będę świadkiem na tak zwane stłuczki. Czyli uroczyste
tłuczenie szkła przed domem Panny Młodej, aby szczęście Młodych nie opuściło na
nowej drodze życia. I znowu stół, jedzenie i rodzina ta już znana i ta, w którą
kuzyn się wżeni. I powrót do domu późnym wieczorem. Położyć dzieci spać, myć
się i spać. Bo w niedzielę gram koncert charytatywny w ramach ogólnopolskiej
akcji MOTOSERCE organizowanej przez motocyklistów od wielu lat. Więc z rana
zdrowe ciastko musli i do pracy. Zwieźć sprzęt, ustawić, zrobić próbę dźwięku,
zagrać koncert i potem rozłożyć graty, zapakować do busa zwieść do sali prób i mogę
wrócić do moich dzieci i żony. I tak wygląda mój odpoczynek w weekend. Czasami mam
wrażenie, że tydzień pracy jest spokojniejszy od tych dwóch wolnych dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz