Nasi goście wyruszyli wieczorem w
długą drogę powrotną do domu. Z samego ranka odlatywał ich samolot ale zanim się
w nim znajdą, czeka ich ciężka wielogodzinna podróż na lotnisko.
Odprowadziliśmy ich na przystanek, z którego odjeżdżają busy. Mój mąż pomógł
ulokować bagaże w ciasnym bagażniku. Ja podałam Monice torbę z prowiantem na
drogę. Nazajutrz gdy rozmawialiśmy okazało się, że kanapeczki i inne
rarytasy dojechały do domu nietknięte. Jedynie przepyszne pełnoziarniste
ciastka zbożowe wit’AM musli, śliwka, czekolada od Dr Gerarda zostały zjedzone
już w pierwszych godzinach podróży. Żałowałam, że nie podałam im tego więcej na
drogę. Podobno maluchy od razu po wstaniu z łóżek pytały o wit’AM. Szwagierka
poprosiła żebym kiedyś w przyszłości przysłała im za granicę kilka rodzajów
wyrobów cukierniczych od Dr Gerarda, między innymi wszystkie smaki ciasteczek
wit’AM, za którymi ona i jej dzieci przepadają. Rozmawiając za pomocą Internetu
ze swoją szwagierką na temat ulubionych słodyczy od razu zgłodniałam. Miałam wielką
ochotę na coś słodkiego. Tymczasem w domu pustki na pułkach. Dzieciaczki
wszystko uprzątnęły, zresztą z naszą niebagatelną pomocą. Ubrałam się i wyszłam
do pobliskiego sklepu spożywczego. Kupiłam trochę słodyczy i jeszcze kilka
innych produktów, których zabrakło w domu i szybko wróciłam do mieszkania,
uciekając przed deszczem. Wchodząc do środka po raz pierwszy odczułam jak cicho
i pusto zrobiło się w naszych czterech kątach. Z miejsca zabrałam się za gotowanie
starając się odwrócić uwagę od trapiącej ciszy. Zastanowiłam się jedynie przez
chwilę nad pewną ironią losu. Jeszcze tydzień temu trudno było mi się
przyzwyczaić do hałasu i zamieszania. Dzisiaj na odwrót. Cisza i spokój stały
się nie do zniesienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz