poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Dieta - jakie to trudne!

wit’AM wszystkich internautów, tych szczupłych i tych, co są zawsze na diecie i tych, co są z siebie zadowoleni. Po świętach postanowiłem zadbać o swój brzuszek. Dietę zacząłem bez konsultacji lekarskiej. Ograniczyłem słodycze, lody i napoje gazowane, słodzone i kolorowe. Zacząłem jeść w chwilach wahania pełnoziarniste ciastka zbożowe produkcji „dr Gerard”, uważam, że to był dobry krok. Jednak picie wody mineralnej niegazowanej, to nie dla mnie. Moje gardło potrzebuje smaku i łaskotania wesołych bąbelków. Źródełko tego nie ma. Teraz szukam czegoś zdrowego z CO2. Żona i dzieci nie mają tego problemu, ponieważ piją herbatę miętową z własnego suszu. Nie wiedziałem, że dietetyczne jadłospisy są takie trudne. Tylko z przekąską nie mieliśmy problemu, wiadomo „dr Gerard” i pełnoziarniste ciastka zbożowe z owocami, nadają się idealnie. Problem kolejny co ze śniadaniem? Zupa mleczna czy płatki. Moje pociechy mleka nie tolerują i unikają wszystkich produktów mlecznych. Tylko pitne jogurty i Paula mogą być ujęte w diecie. Bardzo szkoda, że serów nie lubią, bo my z żoną uwielbiamy wszystko, co jest serem. Czy to topione, czy żółte, pleśniowe czy na zapiekankach. Tylko, że zapiekanki też wykreśliliśmy z menu. Potem obiadek, co robić? Sałatek dzieci nie lubią. Kochają ziemniaki i sos a te danie też zostały ograniczone do minimum. Zupy lubię zabielane lub zasmażane, a teraz fifki rosołowe bez soli. Jak ja ich nie lubię! Następnie podwieczorek jakieś musli lub ciastko pełnoziarniste. I potem do rana nic prócz H2O. A w głowie i w lodówce pozostałości po świętach: sernik, makowiec, mazurek, sałatka z majonezem, galarety, szynki, biała kiełbasa. A ja wyciągam sałatę i jogurt naturalny. To są tortury a nie dieta. I aby nie zaglądać do lodówki większość wolnego czasu spędzamy na boisku z piłką lub z córką na placu zabaw. To jakoś pozwala dotrwać do nocy. A rano od nowa zdrowy tryb życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz