Witajcie. Pewnego dnia mój brat
przywiózł mi swoje córeczki. Miały u mnie nocować. Cieszyłam się z tego bardzo.
Przygotowałam im kilka atrakcji. Wiedziałam, że te zabawy im się spodobają.
Wiedziałam też , że najlepiej bawią się ze mną w kuchni. Fakt, potem mam dużo
do sprzątania. Na ten dzień też przygotowałam ciasto. Będę z dziewczynkami
piekła ciasteczka, a potem je dekorowała. Dziewczynki z piskiem wpadły do domu
i obściskiwały mnie z każdej strony. Brat się pożegnał i zniknął. Dzieciaczki
rozsiadły się w kuchni i poprosiły o soczek i ciasteczka. Wyjęłam im
najsmaczniejsze wit’AM musli, mleko, czekolada firmy ,, Dr Gerarda’’. Smakowały im bardzo.
Dzień zleciał nam szybko. Napiekłyśmy mnóstwo rureki innych zabawnych ciastek.
Wieczorem kąpiel i do łóżka. Niestety, ale moim księżniczkom zachciało się bajeczki.
Włączyłam im telewizor, okazało się , że one chcą abym ja im opowiedziała.
Tragedia , ja i bajeczki i to na dodatek mam na bieżąco wymyślać. Nie było
wyjścia, zaczęłam opowiadać. Dawno dawno temu, za górami i lasami, było sobie
miasteczko. W miasteczku mieszkała królewna Pączuszka z rodziną. Była
uwielbiana przez wszystkich. Jednak jak w każdej bajce bywa, była też zła
królowa o imieniu Dietetyczka. Ciągle Pączuszka zamykała w wielkim pokoju i
zabraniała służbie, by przynosili jej posiłki. Jak ktoś się królowej sprzeciwił,
wyganiała go do ciemnego lasu. Stamtąd
nie było już powrotu. Królewna chudła, jedynym jej marzeniem było zjeść coś
słodkiego, kawałeczek ciasteczka. Uwielbiała czekoladki wyrabiane przez nadwornego
,,Dr Gerarda’’. Popatrzyłam na dziewczynki z nadzieją , że już śpią . Ale nic z
tego -i co dalej ciociu? Pytały z zaciekawieniem. Pewnego dnia do królestwa
przyjechał cyrk. Królowa Dietetyczka, pozwoliła by królewna obejrzała przedstawienie.
Najbardziej podobał się piesek o imieniu Ciasteczko. Królewna zapragnęła go
mieć. Był taki kolorowy i zabawny. Właściciel sprzedał Królowej pieska. Królowa
Dietetyczka, pomyślała, że pies i spacery z nim pomogą chudnąć królewnie. Pączuszek
i Ciasteczko bardzo się pokochali. Piesek był taki mądry, nauczył się przynosić
ciasteczka swojej pani. Królowa, kiedy nie zobaczyła efektów swojej diety,
przestała zajmować się królewną. Ze złości wyruszyła ,sama w ciemny las. A na
zamku Pączuszek z Ciasteczkiem żyli
długo i szczęśliwie. Bajka skończona. Starsza siostrzenica, z poważną miną
powiedziała, -wiesz ciociu Ty nie musisz chodzić do tej złej królowej
dietetyczki, Ty nie jesteś gruba. Śmiałam
się do łez. Dziewczynki gdzieś musiały podsłuchać moją rozmowę telefoniczną.
Faktycznie rozmawiałam z dietetyczką. Ucałowałam moje skarby i w końcu zasnęły.
A ja zrobiłam sobie herbatę z miodem i cytryną i sięgnęłam po smakołyki ,, Dr
Gerard’’. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz