Jestem pielęgniarką już od dwudziestu lat. Spotykam się
codziennie z różnymi ludźmi. Jest to piękny lecz trudny i odpowiedzialny zawód.
Do tego zawodu trzeba mieć powołanie. Pielęgniarka musi być cierpliwa i
serdeczna oraz służyć gotowością w każdej chwili. Tego wszystkiego uczyłam się
podczas mojej praktyki pielęgniarskiej. Na początku przeżywałam cierpienia i
zmartwienia każdego pacjenta. Przez co byłam trochę rozkojarzona. Starsze
pielęgniarki, z którymi pracowałam tłumaczyły mi bym nie brała wszystkiego tak
emocjonalnie. Może miały rację, ale do tego musiałam dorosnąć. W każdym dniu
spotykam się z trudnymi przypadkami i muszę nieść nadzieję i pomoc. Mam młodą
pacjentkę po przeszczepie nerki, która reguralnie co rok przychodzi na parę dni
do szpitala w celu zrobienia dokładnych badań. Czasem wystąpią jakieś
nieprawidłowości i musi zostać dłużej. Ma na imię Kasia i ma dopiero
dwadzieścia cztery lata. Jest w wieku mojej córki dlatego jest mi szczególnie
bliska. Zawsze uśmiechnięta potrafi innych napełnić optymizmem. Często o niej
myślałam lecz nic nie mogę jej pomóc poza tym co wykonuję podczas mojego dyżuru.
Pewnego dnia poczęstowała mnie pysznymi ciastkami produkcji Dr. Gerard.
Nazywały się wit’AM musli, jabłko, rodzynki. Jabłka w tych ciastkach dają
specyficzny smak, a poza tym płatki pszenne i owsiane wspomagają cały organizm.
Słyszałam pozytywne opinie o firmie Dr. Gerard. Chcąc się odwdzięczyć pojechałam
do sklepu na poszukiwanie podobnych ciastek tego samego producenta. Znalazłam
je w supermarkecie. Były też inne, które mnie zainteresowały i postanowiłam
zrobić jej niespodziankę kupując wit’AM
musli, śliwka, czekolada. Wzięłam aż cztery paczki, by poczęstować koleżanki z
pracy. Na drugi dzień zgodnie z wcześniej nasuniętym pomysłem dałam Kasi te
ciasteczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz