Po zimie moje ogrodzenie wymaga gruntownego malowania. Już w
zeszłym roku planowałam to zrobić. Zbyt
długo już odkładałam i w wielu miejscach prześwituje inna farba. W tym roku
pełna zapału pojechałam z mężem po farby, rozpuszczalniki, pędzle i inne
potrzebne do tego celu rzeczy. Po zakupach wkładaliśmy to wszystko do piwnicy.
Za dużo chciałam wziąć i puszka upadła mi na płytki. W dziwny sposób otworzyła
się i zielona farba wydostawała się z niej. Szybko postawiłam ją, ale niestety
miałam pecha moją nową kurtkę ubrudziłam zieloną farbą. Nie wiedziałam czy mam
wycierać posadzkę, czy prać kurtkę. Szybko wzięłam rozpuszczalnik próbując oczyścić
kurtkę z plamy. Niestety pozostało trochę śladu na kurtce. Wskoczyłam w dresy i
pobiegłam sprzątać rozlaną farbę. Tam już nie było problemu. Wprawdzie dużo się
nie wylało, ale narobiło sporo zamieszania.
Po tym praniu i wycieraniu posadzki
straciłam humor. Zdenerwowana zrobiłam kawę dla siebie i dla męża. Do kawy
wyjęłam przed godziną kupione
pełnoziarniste ciastka zbożowe produkcji Dr. Gerard. Od razu samopoczucie nam się poprawiło.
Pierwszy raz jadłam te ciastka i nie
sądziłam, że tak mi przypadną do gustu. Mężowi też bardzo smakowały. W trakcie
rozmowy wciąż sięgaliśmy po nie, aż zjedliśmy całe opakowanie. Głupio mi się
zrobiło z tego powodu. Wszyscy wiedzą o moich upodobaniach na słodycze.
Jednakże nigdy nie zjadłam naraz tak dużo. Oprócz wartości odżywczych zawartych
w tych ciasteczkach nie bez znaczenia jest smak. Firma Dr Gerard potrafi wyprodukować
takie łakocie, że trudno się im oprzeć. W naszym pobliskim sklepie znajdują się
ciastka tej firmy. Z czego jestem bardzo zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz