czwartek, 23 kwietnia 2015

W sanatorium

Witam. Niedawno byłam w sanatorium uzdrowiskowym. Na skierowanie nie czekałam długo, chyba miałam szczęście. To był mój pierwszy taki wyjazd. Nie wiedziałam co mnie tam czeka, a nasłuchałam się trochę na ten temat. Najbardziej obawiałam się współlokatorek. Miałam nadzieję, że nie trafią mi się jakieś zrzędzące babki. I udało mi się. Po przyjeździe na miejsce, musiałam odczekać w długiej kolejce na zarejestrowanie w ośrodku. Obserwowałam, jak ludzie już w kolejce dobierają się w pary, trojki. Jak się okazało kolejka spowodowana była brakiem gotowych pokoi. Usiadłam na kanapie i wyciągnęłam najlepsze  wit’AM musli, jabłko, rodzynki,, Dr Gerard’’. Chciałam poprawić sobie nastrój, w mojej głowie wirowała myśl – co ja tutaj robię?. Obok mnie siedziała kobieta o rudych włosach. Na moje oko miała jakieś pięćdziesiąt pięc lat. Spoglądała na mnie z pod oka. Zapytałam ją czy ma ochotę na ciasteczka. Odpowiedziała -czemu nie, dziękuję, i tak tutaj trochę posiedzimy. Zaczęłyśmy rozmawiać i przyglądać się przechodzącym ludziom. Po pół godzinie , na hol wparowała z wielką energią jakaś blondyna. Zaczęła głośno pytać, kto  stoi w kolejce i na kim ona się kończy. Uśmiechnęłam się, kobieta była niesamowita i taka kolorowa, dosłownie kolorowa jak papuga. Jak się okazało później i gadała jak nakręcona. Blondynka w średnim wieku, spojrzała w naszym kierunku i podeszła i przywitała się ,bez ogródek zapytała, czy mamy już jakieś współlokatorki. Spojrzałam na rudą Panią i kiwnęłyśmy głową, że nie. Blondyna zaproponowała, abyśmy wzięły sobie trójkę. Uśmiechnęła się szeroko i sięgnęła po moje rurki waflowe, -dzięki !krzyknęła. Ubawiła mnie. Zgodziłyśmy się na ten układ od razu. Co mamy do stracenia, tylko ciszę. Alicja, tak na imię miała blondyna, podeszła do rejestracji, delikatnie, ale skutecznie  wepchała się do pani stojącej za blatem i zapytała czy ma jakąś wolna trójkę. Na nasze szczęście ,na trojki było mało chętnych. Pokój dostałyśmy od razu. Pokój był bardzo ładny. Był dość duży. Moje obawy , że to będzie małe gniazdo , rozwiały się po przestąpieniu progu. Łazienka duża i na szczęście , było w niej dużo półek i wieszaków. Byłam najmłodszą z pośród Pań, więc umiesiły mnie pod oknem. Bały się nocnych przeciągów, a ja byłam zadowolona. Ruda Pani na imię miała Maria. Alicja szybko się rozpakowała, i zarządziła małą kawkę. Do kawki wyciągnęłam z mojej wielkiej walizki najsmaczniejsze słodycze firmy  ,,Dr Gerard’’. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy opowiadać o sobie. Dziewczyny, tak je mogę dziś nazywać, były super, razem świetnie bawiłyśmy się i co najważniejsze leczyłyśmy się. A jak to robiłyśmy to opowiem w następnym opowiadaniu. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz