Witam . Już dawno minął tłusty
czwartek, i muszę przyznać, że wtedy kupiłam gotowe. Czasu nie miałam na zrobienie
domowych, a cena była przyzwoita. Smakowały wybornie. Zamówiłam poprzedniego
dnia u koleżanki w sklepie, a rano świeżutkie kupiłam i przyniosłam do
domu. Zachciało mi się jednak takich
domowych. Z szafki zniknęły najlepsze wit’AM musli, mleko, czekolada firmy ,,
Dr Gerard’’, więc trzeba było coś wymyślić . I wymyśliłam pączki z różnymi
nadzieniami. Potrzebne będę:1 kg mąki pszennej,10 dag drożdży,10 dag cukru
kryształu,1/2 litra mleka,7 żółtek,1 jajko,2 łyżki masła,2 kieliszki spirytusu,
szczypta soli,2 kg smalcu,2 słoiczki marmolady różnego rodzaju, olejek
cytrynowy albo pomarańczowy,2 cukry waniliowe,10 dag cukru pudru do posypania
lub lukier. Podam przepis na lukier: 8 łyżek soku z cytryny, 4 łyżki wody
przegotowanej,24 łyżek cukru pudru oraz skórkę pomarańczową. Jest z tymi
pączkami troszkę pracy, ale myślę , że raz na jakiś czas warto się poświęcić.
Moja rodzina, tylko czeka, aż będą gotowe. Sposób przygotowania: mąkę
przesiewam, dodaję szczyptę soli, mieszam drewnianą łyżką. Drożdże ucieram z 1
łyżką cukru, dodaję około 20 dag mąki, zalewam letnim mlekiem i dokładnie
mieszam (rozczyn powinien mieć konsystencję kwaśnej śmietany). Odstawiam w
ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Żółtka i całe jajko ucieram z cukrami na kogel
mogel. W mące robię dołek, wlewam rozczyn drożdżowy, dodaję masę jajeczną,
mieszam drewnianą łyżką. Wlewam mleko, spirytus i wyrabiam rękoma, aż ciasto
będzie odchodzić od ręki, a na jego powierzchni ukażą się pęcherzyki powietrza.
W czasie wyrabiania wlewam roztopione masło. Po wyrobieniu formuję kulę, lekko
oprószam mąką, nakrywam miskę ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na około
godzinę (ciasto musi podwoić swoją objętość). Po wyrośnięciu nabieram ciasto
rękoma, wałkuję, wykrawam krążki. Na każdym krążku kładę po 1/2 łyżeczki
marmolady, dokładnie zlepiam i formuję kulki. Układam je zlepioną stroną w dół
na posypanej mąką stolnicy, przykrywam ściereczką i czekam, aż podwoi swoją
objętość. Smalec rozpuszczam w rondelku. Pączki kolejno biorę do ręki,
otrzepuję z mąki i kładę delikatnie na tłuszcz stroną zlepioną do góry (trzeba
uważać, aby się nie opryskać tłuszczem, pączki wrzucać nie z dużej wysokości
tylko z jak najniższej). Nie kłaść za dużo na raz, pączki powinny swobodnie
pływać. Pączki smażyć z każdej strony, dosmażone od spodu pączki będą same się
odwracać . Gotowe wykładam na papierowe ręczniki do osączenia. I posypuję
cukrem pudrem lub maluje je lukrem. Kiedy nie mamy pączków polecam
pełnoziarniste ciasteczka zbożowe ,,Dr
Gerard’’, na pewno poprawią nam humor. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz