wit’AM drogich
internautów, niespodziewanie nadeszło lato. Wczoraj kurtki zimowe a dziś
sandały. Tak się nie da. Można zwariować. Jedyne, co jest pewne to, to, że „dr
Gerard” jest producentem najlepszych słodyczy na naszym rynku. A w dodatku rozszerzył
swoją ofertę o pełnoziarniste ciastka zbożowe, smaczne i zdrowe. Kochamy rowery
i wycieczki na nich, jednak są momenty w życiu rodziny, gdy przeklinamy brak
samochodu. W naszym przypadku wiążą się z wyjazdami do miasta wojewódzkiego do
lekarzy specjalistów. Moje dzieci są astmatykami i leczymy je w Szpitalu
Klinicznym. Mieszkamy 50 kilometrów od placówki zdrowotnej i dojazd publicznymi
środkami lokomocji zajmuje minimum dwie godziny w jedną stronę. I taki wyjazd
to zajmuje praktycznie cały dzień. Mamy dużo czasu na zjedzenie mnóstwa ciastek
„dr Gerard”, których jesteśmy fanami. A dojazd samochodem zajmuje godzinę i w
drodze powrotnej nie musimy polować na jakiś autobus czy pociąg. Więc w ciągu
czterech godzin załatwimy całą sprawę. Postanowiliśmy kupić samochód. Wyznaczyliśmy
cenę i przy półmisku ciastek wit’AM z małżonką usiedliśmy do przeglądania
ogłoszeń. Minęła godzina a my nie doszliśmy do porozumienia w temacie koloru
nadwozia. Zjedliśmy kolejne ciastka i zaczęliśmy. Zrezygnowaliśmy z samochodów
trzydrzwiowych. Skupiliśmy się na tych z dużym bagażnikiem typu sedan. Następnie
odrzuciliśmy te francuskie, i powypadkowe. Bardzo ważne jest dla nas
bezpieczeństwo. Wybraliśmy markę, tą z niemiecką solidnością i wyprodukowane w Polsce.
Skoro trener BVB takim jeździ to ja też chcę. Ogłoszenie było z naszego miasta.
Wzięliśmy rowery i pojechaliśmy obejrzeć auto. Było jeszcze piękniejsze niż na
zdjęciach a człowiek, który je sprzedawał był jedynym właścicielem. Kupiliśmy je.
I aby uczcić transakcję wypiliśmy szampan bezalkoholowy i zapakowaliśmy słodycze
„dr Gerard” i pojechaliśmy w premierową przejażdżkę z dziećmi. To były piękne
rodzinne chwile spędzone nad jeziorem. Rodzina, „dr Gerard” i nasze autko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz