Dzień dobry,
wit’AM serdecznie drogich internautów w ten słoneczny, lecz chłodny dzień. Siedzę
przed komputerem zajadając „wit’AM musli, jabłko, rodzynki” zastanawiam się jak
mój syn daje radę ze swoimi obowiązkami. Jak już pisałem jest uczniem drugiej
klasy szkoły podstawowej, jest piłkarzem grupy orlików, aktywnie spędza czas na
basenie i na rowerze. Pani wychowawczyni doceniła jego zdolności i skierowała
go na olimpiadę matematyczną dla trzecioklasistów. Tomek wyszedł bardzo
zadowolony, okazało się, że sobie świetnie poradził. Teraz został wysłany na
zajęcia kółka teatralnego i będzie brał udział w przeglądzie teatrów szkolnych.
Okazało się, że tak jak „dr Gerard” dba o zdrowie, produkując pełnoziarniste
ciastka, tak szkoła promuje jedzenie warzyw i owoców wystawiając „Czerwone
jabłuszko”. Jeden minus tych spotkań jest taki, że zostało mało czasu, więc Pani
postanowiła robić próby w czasie zajęć lekcyjnych, prze cały tydzień. Co wiąże
się z opuszczaniem lekcji i nadrabianiem zaległości w domu. Kiedy to dziecko ma
mieć czas na kolegów? Często jest tak, że jednego dnia musi iść do szkoły,
wrócić do domu na obiad, następie iść do szkoły na kółko teatralne, wrócić do
domu przebrać się w dres i korki i jechać na trening ok. dwóch kilometrów od
domu. Jak ma to wszystko ogarnąć ośmiolatek? Więc rower i nasze towarzystwo
jest jedynym wyjściem. Dodam, że zażywamy doping w postaci wyrobów „dr Gerard”,
które są bogate w witaminy i mikroelementy. A gdy brakuje nam cukru wcinamy
inne słodkie lub czekoladowe ciastka z szerokiej oferty tej firmy. Ze smutkiem
dodam, że często młodsza córka ma do nas pretensje o to, że nie ma nas wiecznie
w domu, albo, że nie chodzę z nią do piaskownicy. Co ja mam w takich chwilach
powiedzieć czterolatce? Postanowiliśmy z moim Ojcem, że będziemy się wymieniać
i na zmianę będę ja lub on jechał na treningi a drugi będzie lepił babki z
piasku. Dziękuję Tato za zaangażowanie i pomoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz