Witam wszystkich. Dzisiaj
odwiedziłam moją koleżankę. Emi pracuje w kwiaciarni, zawsze kochała kwiaty i
robienie z nich różnych cudeniek. Działkę ma pełną roślin, i jeszcze gdzie nie
pojedzie to jakąś szczepkę przywiezie. Jak wspomniałam odwiedziłam ją w jej
własnej kwiaciarni, chciałam zamówić bukiet kwiatów, dla mojej mamy. Jutro
będzie miała urodziny, planujemy małe spotkanie, ale o tym innym razem. Emi zaproponowała mi bukiet z różnych kwiatów.
Powiedziała, ze dłużej postoją i będą umilać wzrok. Nim przystąpiła do pracy,
poprosiła swoją pracownicę o zajecie się klientami, a mnie zaprosiła na
zaplecze, na małą kawę. Nie mogłam odmówić, już dawno nie rozmawiałyśmy i
trochę byłam ciekawa co u niej słychać. Czajnik z wodą nastawiony, filiżanki
gotowe, a ja wyjęłam z torebki ciasteczka mojej ulubionej firmy,, Dr Gerard”.
Koleżanka jak zobaczyła wit’AM musli, jabłko, rodzynki , szczerze się zaśmiała.
Zapytałam co ją tak rozbawiło, opowiedziała mi, że ma takiego klienta, który
kupuje u niej codziennie jedną czerwoną różę . Ale żeby było zabawnie
codziennie też przynosi jej słodycze tej samej firmy, co ja przyniosłam czyli
,,Dr Gerard’’. Emi pokazała mi szafkę,
faktycznie znajdowały się w niej różności, zauważyłam tam witaM i wiele innych
smakołyków. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, że kilka da mi do domu, bo
ona naprawdę nie ma z tym co robić. Mówiąc szczerze bardzo zaciekawiła mnie
historia tego tajemniczego nieznajomego.
Śmiałam się i mówiłam ,że po prostu koleżankę podrywa. Emi jest wdową, więc jak
najbardziej miała prawo do takich adoracji. Koleżanka powiedziała, że nie w
głowie jej amory, działka zarasta, a już na oku ma do posadzenia nowe roślinki.
Rozmawiałyśmy chyba ze dwie godziny. Potem z pięknym bukietem udałam się do
domu i z reklamówką łakoci ,,Dr Gerard”. Rodzina była zadowolona. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz