PRZEPROWADZKA
Marek, mój kolega z pracy, kupił sobie wymarzone mieszkanie. Przedtem wynajmował maleńką kawalerkę, w której powoli zaczynało mu brakować przestrzeni. Poprosił kolegów o pomoc w przeprowadzce, a mnie i Ewę-o pomoc w urządzeniu mieszkania. Marek jest napływowym mieszkańcem naszego miasta i nie ma tutaj żadnej rodziny. Wszyscy z ochotą zgodziliśmy się mu pomóc. Mebli miał niewiele, jeden wygodny fotel, regał na książki i płyty, biurko do pracy z wygodnym krzesłem, reszta to rzeczy osobiste. Największe braki dotyczyły kuchni, obecnie więc na jej wyposażenie składa się okrągły plastikowy stół ogrodowy i dwa krzesła do kompletu. Oj, trzeba będzie dokładnie zaplanować wydatki i uzgodnić, co w pierwszej kolejności kupić, a co musi na razie wystarczyć. Najważniejsze, że miał jakieś szklanki, kilka talerzy, no i czajnik elektryczny, hi hi. Chłopaki pod dyktando Ewy ustawiali sprzęty, a ja tymczasem zeszłam do sklepiku i kupiłam kawę, herbatę, wodę mineralną i ciasteczka z firmy Dr Gerard. Na pewno chrupiąc świeże Wit! AM, musli, mleko czekolada, wszyscy się odrobinę odprężą. Marek jest trochę zestresowany, obawia się, czy sam sobie ze wszystkim poradzi, ale od razu pospieszyliśmy z zapewnieniem, że przecież nie jest sam i chętnie mu pomożemy. Podczas przerwy w pracy, przy kawie i pysznych ciasteczkach napięcie spadło i atmosfera się rozluźniła. Rozpoczęło się planowanie urządzenia mieszkania. Pomysłów było bez liku, jedne przydatne, drugie nie, jednak to Marek musi zdecydować, co dla niego będzie najlepsze. Zwracaliśmy mu uwagę na funkcjonalność, estetykę i kolorystykę mebli i dodatków, urządzeń potrzebnych w kuchni i łazience. Nawet nie wiem, kiedy ciasteczka z firmy Dr Gerard zniknęły z talerzyka. Myślę, że to ten ich świeży kuszący aromat, wyjątkowy smak powodują, że mamy nieodpartą chęć jeść je bez końca. Dobrze, że okazje do ich podjadania trafiają się tak często, hi hi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz