piątek, 15 maja 2015

Na prezentacji

Witam. Koleżanka zaprosiła mnie do siebie na jakiś pokaz sprzętu. Nie miałam ochoty za bardzo, ale poszłam. Było nas cztery i prezenterka sprzętu. Koleżanka na stole ustawiła talerzyk z ciasteczkami, zerknęłam, były to moje ulubione wit’AM musli, śliwka, czekolada firmy ,,Dr Gerard”. Nie ukrywam,  ślinka mi pociekła, miałam już sięgnąć po ciasteczko, kiedy prezenterka powiedziała stanowczym głosem, że na przyjemności przyjdzie czas, teraz prosi o skupienie i posłuchanie ,co ma do powiedzenia. W duchu pomyślałam, że ma kobieta tupet, to my jesteśmy dla niej, a nie ona dla nas. Słuchałam opowieści i cudownym sprzęcie. Pokazywała, co i jak się szybko robi i takie tam ble ble. Faktycznie sprzęt był ok., ale jego cena była nie do przyjęcia,  jak dla mnie. Z koleżanką zerknęłyśmy ze zrozumieniem na siebie . Popijając przestygniętą kawę , ukradkiem sięgnęłam w końcu po słodkości, dłużej nie mogłam już czekać na pozwolenie. W moich ustach poczułam cudowny smak najsmaczniejszych ciasteczek wit'AM. Słuchałam i sięgałam do talerzyka, pani coś tam chrząkała pod nosem, a ja rozkoszowałam się produktami ,,Dr Gerard”. Niestety prezenterka zaczęła mówić o tych ciasteczkach, co one mają w sobie, jakie są nie zdrowe itp., a jej sprzęt robi o wiele smaczniejsze i zdrowsze. Nic nie powiedziałam, chociaż miałam ochotę powiedzieć co o tym myślę ,ale byłam przecież w gościach, nie wypadało, zresztą i tak ta pani nie dawała nam dojść do głosu, sama zadawała pytania i sama na nie odpowiadała. Po dwóch godzinach męki się skończyły, pani namawiała na zakup cudu współczesnej technologii, ale chętnych nie miała. Z kwaśną miną podziękowała koleżance i szybko wyszła. Teraz mogłyśmy spokojnie porozmawiać ,co o tym myślimy i w końcu napić się spokojnie kawy. Nie zazdroszczę nikomu takiej pracy. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz