Każdy kto ma dzieci wie jaka to radość dla obojga rodziców.
Ja mam siedmioletnie dziewczynki bliźniaczki jednojajowe. Tylko ja byłam w
stanie je rozpoznać po układzie ust i lekko innej tonacji głosu. Powiedziałam
mężowi o tej prawie niewidocznych różnicach. Na początku ubierałam je jednakowo
i wyglądały jak jedna osoba. W rodzinie jak i w szkole mają trudności w
odróżnieniu ich. W niedzielę przyszła do
mnie przyjaciółka ze swoją córeczką Marysią o rok młodszą od moich pociech.
Dziewczynki bawiły się lalkami i innymi zabawkami, a my piłyśmy kawę. Nie
miałam czasu upiec ciasta, bo zadzwoniła godzinę przed przyjściem. Szybko
podjechałam do pobliskiego sklepiku i kupiłam moje ulubione ciasteczka Dr.
Gerarda o nazwie wit’AM musli, śliwka, czekolada i wit’AM musli, jabłko,
rodzynki. Są to produkty, którym trudno się oprzeć. W przeciwieństwie do mnie
koleżanka nie lubi piec ciast. Natomiast bardzo lubi jeść słodycze. Dlatego
często goszczą na jej stole różne wyroby Dr. Gerarda. Bardzo lubię z nią
rozmawiać i poradzić się w niektórych sprawach. Z zawodu jest psychologiem i
pracuje w dwóch szkołach. To ona zwróciła mi uwagę, że nie powinnam ubierać
dzieci w jednakowe stroje, nie kupować jednakowych kubków, plecaków. Trzeba
traktować dzieci jak odrębne osoby. Zainteresowania dzieci mogą być różne
dlatego jedno może chodzić na przykład na kółko plastyczne, a drugie na lekcje
szachów. Była to dla mnie cenna rada, z której planuje skorzystać. Tak na
prawdę nie zastanawiałam się nad tymi sprawami. Bardzo cieszyłam się, że tak
ładnie razem wyglądają jednakowo ubrane. Podzieliłam się tą rozmową z mężem i
oczywiście też przyznał rację mojej koleżance.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz