czwartek, 21 maja 2015

siostry bliźniaczki


Każdy kto ma dzieci wie jaka to radość dla obojga rodziców. Ja mam siedmioletnie dziewczynki bliźniaczki jednojajowe. Tylko ja byłam w stanie je rozpoznać po układzie ust i lekko innej tonacji głosu. Powiedziałam mężowi o tej prawie niewidocznych różnicach. Na początku ubierałam je jednakowo i wyglądały jak jedna osoba. W rodzinie jak i w szkole mają trudności w odróżnieniu ich. W niedzielę  przyszła do mnie przyjaciółka ze swoją córeczką Marysią o rok młodszą od moich pociech. Dziewczynki bawiły się lalkami i innymi zabawkami, a my piłyśmy kawę. Nie miałam czasu upiec ciasta, bo zadzwoniła godzinę przed przyjściem. Szybko podjechałam do pobliskiego sklepiku i kupiłam moje ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie wit’AM musli, śliwka, czekolada i wit’AM musli, jabłko, rodzynki. Są to produkty, którym trudno się oprzeć. W przeciwieństwie do mnie koleżanka nie lubi piec ciast. Natomiast bardzo lubi jeść słodycze. Dlatego często goszczą na jej stole różne wyroby Dr. Gerarda. Bardzo lubię z nią rozmawiać i poradzić się w niektórych sprawach. Z zawodu jest psychologiem i pracuje w dwóch szkołach. To ona zwróciła mi uwagę, że nie powinnam ubierać dzieci w jednakowe stroje, nie kupować jednakowych kubków, plecaków. Trzeba traktować dzieci jak odrębne osoby. Zainteresowania dzieci mogą być różne dlatego jedno może chodzić na przykład na kółko plastyczne, a drugie na lekcje szachów. Była to dla mnie cenna rada, z której planuje skorzystać. Tak na prawdę nie zastanawiałam się nad tymi sprawami.  Bardzo cieszyłam się, że tak ładnie razem wyglądają jednakowo ubrane. Podzieliłam się tą rozmową z mężem i oczywiście też przyznał rację mojej koleżance.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz