poniedziałek, 11 maja 2015

Nowa Polska.


Witam gorąco w piękne poniedziałkowe przedpołudnie. Obudziłem się „w lepszej, nowej Polsce”. Tak usłyszałem w TV. Po ogłoszeniu wyników wyborów dziennikarze i politycy prześcigają się w krytyce i analizie kampanii i nastrojów społecznych. Co mi pozostało? Zjadłem „ciastka na dobry dzień” i wyłączyłem telewizor. Nie dało się tego słuchać. Co jeden z kandydatów to albo głupszy albo swoje pomysły wyssał z palca? Jednego bardzo lubiłem, jako wokalistę i bardzo się rozczarowałem, gdy usłyszałem jego przemówienie po ogłoszeniu wyników. Wielki katolik a jadu w słowach więcej niż u żmii. Ohyda i obłuda. Jednak wczorajsza niedziela to nie tylko polityka, dla mojej rodziny dzień ten upłynął pod znakiem wielu różnych atrakcji. Wraz z synem wybrałem się do kina. Na nowy film o przygodach komiksowych super bohaterów. Dobrze, że miałem wafelki „dr Gerarda”, bo film trwał dwie i pół godziny i byśmy z głodu padli. Moje dziecko bardzo zachwycone filmem, do wieczora bawiło się w Kapitana Amerykę i Ironmana. Ja również byłem pod wrażeniem efektów specjalnych. Gdy my byliśmy na seansie moje dziewczyny poszły do kuzynek, piec pełnoziarniste ciastka zbożowe. Trochę dla zabicia czasu a trochę z łakomstwa. Bardzo zasmakowały im zdrowe wyroby firmy „dr Gerard” i chciały spróbować czy ciasta z własnego wypieku mogą być równie dobre. Po obiedzie poczęstowały nas i przyznaję, że były smaczne. Po chwili lenistwa wziąłem moją dwójkę i dwie kuzynki i poszliśmy pokopać piłkę a młodsze bawiły się w piasku. I tak po godzinie spędzonej na świeżym powietrzu i spaleniu kilokalorii wróciliśmy do domu na kolację. Żona uszykowała pyszną sałatkę z świeżych warzyw z naszej działki. A w tajemnicy ja częstowałem dzieciaki ciastkami zbożowymi „dr Gerard”. Taki mały grzeszek. Bo wszystko jest dobra, ale z umiarem, nawet zdrowa wolna od tłuszczu i cukrów dieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz