Witam gorąco w
piękne poniedziałkowe przedpołudnie. Obudziłem się „w lepszej, nowej Polsce”. Tak
usłyszałem w TV. Po ogłoszeniu wyników wyborów dziennikarze i politycy
prześcigają się w krytyce i analizie kampanii i nastrojów społecznych. Co mi pozostało?
Zjadłem „ciastka na dobry dzień” i wyłączyłem telewizor. Nie dało się tego
słuchać. Co jeden z kandydatów to albo głupszy albo swoje pomysły wyssał z palca?
Jednego bardzo lubiłem, jako wokalistę i bardzo się rozczarowałem, gdy
usłyszałem jego przemówienie po ogłoszeniu wyników. Wielki katolik a jadu w
słowach więcej niż u żmii. Ohyda i obłuda. Jednak wczorajsza niedziela to nie
tylko polityka, dla mojej rodziny dzień ten upłynął pod znakiem wielu różnych
atrakcji. Wraz z synem wybrałem się do kina. Na nowy film o przygodach
komiksowych super bohaterów. Dobrze, że miałem wafelki „dr Gerarda”, bo film
trwał dwie i pół godziny i byśmy z głodu padli. Moje dziecko bardzo zachwycone
filmem, do wieczora bawiło się w Kapitana Amerykę i Ironmana. Ja również byłem
pod wrażeniem efektów specjalnych. Gdy my byliśmy na seansie moje dziewczyny
poszły do kuzynek, piec pełnoziarniste ciastka zbożowe. Trochę dla zabicia
czasu a trochę z łakomstwa. Bardzo zasmakowały im zdrowe wyroby firmy „dr
Gerard” i chciały spróbować czy ciasta z własnego wypieku mogą być równie
dobre. Po obiedzie poczęstowały nas i przyznaję, że były smaczne. Po chwili
lenistwa wziąłem moją dwójkę i dwie kuzynki i poszliśmy pokopać piłkę a młodsze
bawiły się w piasku. I tak po godzinie spędzonej na świeżym powietrzu i
spaleniu kilokalorii wróciliśmy do domu na kolację. Żona uszykowała pyszną
sałatkę z świeżych warzyw z naszej działki. A w tajemnicy ja częstowałem
dzieciaki ciastkami zbożowymi „dr Gerard”. Taki mały grzeszek. Bo wszystko jest
dobra, ale z umiarem, nawet zdrowa wolna od tłuszczu i cukrów dieta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz