Zachęcona perspektywą
zapowiadanej w prognozach pięknej pogody wybrałam się razem z mężem na wieś do
mojej rodziny. Radość moja była ogromna na samą myśl o aktywnym korzystaniu z
upragnionej i wyczekiwanej przyjemnej majowej pogody. Miałam zamiar cały czas
przebywać na świeżym powietrzu, cieszyć się słońcem i wspaniałą aurą. Przebyliśmy
z mężem długą i ciężką drogę na końcu której miała czekać na nas nagroda –
uwieńczenie naszych oczekiwań.
Pierwszego dnia po przyjeździe wszystko wyglądało jak najlepiej. Faktycznie
było bardzo ciepło. Zajęliśmy się uporządkowywaniem obejścia wokół domu. Ja
zgrabiłam porozrzucaną słomę. Mąż przeniósł z okolic podwórza we wskazane
miejsce suche gałęzie. Nadszedł czas na podwieczorek. Mama przyniosła dzbanek
kompotu i pełnoziarniste ciastka zbożowe wit’AM musli, jabłko, rodzynki od
producenta wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Zasiedliśmy w altance wokół
drewnianego stołu i z apetytem chrupaliśmy smaczne i zdrowe ciasteczka
popijając śliwkowym kompotem ze spiżarni mojej mamy. Czas nam upływał błogo i
przyjemnie. Nagle zrobiło się szaro. Słońce przykryły chmury i po pół godziny
zaczął padać deszcz. My natomiast siedzieliśmy jak wryci pod dachem altanki,
pełni nadziei, że to chwilowe załamanie pogody. Mój mąż wziął telefon i
włączywszy Internet sprawdził prognozę na kolejne dni. Byliśmy zdumieni i
zasmuceni, bo okazało się, że ocieplenie jak zwykle tej wiosny miało być
chwilowe i ta chwila właśnie dobiegła końca. Pocieszeniem naszym były jedynie pyszne
ciasteczka z asortymentu Dr Gerarda. Stara poczciwa kotka jakby wyczuwając moje
przygnębienie wskoczyła mi na kolana ze swoją kojącą kocią mruczanką. Niesforny
szczeniak uciekając przed deszczem również znalazł schronienie pod altanką.
Zmoknięty, drżący z zimna wtulił się w moje stopy. Zrobiło mi się go żal. Podniosłam
go i położyłam na kolanach obok kotki. I to był uroczy obrazek – kotka i piesek
wtuleni w siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz