Wczoraj po powrocie z galerii
handlowej niespodziewanie źle się poczuł mój mąż. Nie pomogła na noc wzięta aspiryna
ani herbatka malinowa. Ja właściwie wróciłam do zdrowia, dlatego dziś z samego
rana pobiegłam do apteki po leki na przeziębienie dla męża. Wracając wstąpiłam
do sklepu spożywczego po wodę mineralną i sok. Mijając stoisko ze słodyczami
zauważyłam ciasteczka Wit”AM od Dr Gerarda. Złapałam jedno opakowanie wit’AM
musli, mleko, czekolada i podeszłam do kasy w celu uregulowania należności. Gdy
czekałam na swoją kolej, nagle ktoś z kolejki zaczepił mnie witając się jak
dobry znajomy. Rozpoznałam moją sąsiadkę z parteru. Prawdę mówiąc nie
spodziewałam się ją spotkać, bo byłam przekonana że jest za granicą u swojej córki.
Czas szybko miną i sąsiadka wróciła planowo. Zapytałam ją o pobyt. W odpowiedzi
zaprosiła mnie do siebie na kawę obiecując, że wówczas wszystko opowie i pokaże
zdjęcia z wyjazdu. Zastanowiłam się przez chwilę, gdyż powiedziałam mężowi, że
zostanę przez cały dzień w domu aby dotrzymać mu towarzystwa. Opowiedziałam
jaka jest sytuacja. Sąsiadka spontanicznie wpadła na pomysł, że to ona
przyjdzie do nas i przyniesie mężowi jakieś super lekarstwo. Przystałam na jej
propozycję i już za pół godziny gościliśmy sąsiadkę w naszym mieszkaniu.
Zgodnie z obietnicą sąsiadka przyniosła „cudowne” lekarstwo. Ja zaś wyłożyłam
smaczne i kruche ciasteczka od Dr Gerarda na półmisek. Podczas poczęstunku
sąsiadka opowiedziała historię swojego wyjazdu za granicę. Jej opowieść była
tak ciekawa i wciągająca, że mój mąż zapomniał o swoich dolegliwościach i nieco
się ożywił. On uwielbia słuchać historii
o podróżach do obcych krajów. Zresztą, sam bardzo lubi podróżować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz