środa, 13 maja 2015

Podróże



Wczoraj po powrocie z galerii handlowej niespodziewanie źle się poczuł mój mąż. Nie pomogła na noc wzięta aspiryna ani herbatka malinowa. Ja właściwie wróciłam do zdrowia, dlatego dziś z samego rana pobiegłam do apteki po leki na przeziębienie dla męża. Wracając wstąpiłam do sklepu spożywczego po wodę mineralną i sok. Mijając stoisko ze słodyczami zauważyłam ciasteczka Wit”AM od Dr Gerarda. Złapałam jedno opakowanie wit’AM musli, mleko, czekolada i podeszłam do kasy w celu uregulowania należności. Gdy czekałam na swoją kolej, nagle ktoś z kolejki zaczepił mnie witając się jak dobry znajomy. Rozpoznałam moją sąsiadkę z parteru. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się ją spotkać, bo byłam przekonana że jest za granicą u swojej córki. Czas szybko miną i sąsiadka wróciła planowo. Zapytałam ją o pobyt. W odpowiedzi zaprosiła mnie do siebie na kawę obiecując, że wówczas wszystko opowie i pokaże zdjęcia z wyjazdu. Zastanowiłam się przez chwilę, gdyż powiedziałam mężowi, że zostanę przez cały dzień w domu aby dotrzymać mu towarzystwa. Opowiedziałam jaka jest sytuacja. Sąsiadka spontanicznie wpadła na pomysł, że to ona przyjdzie do nas i przyniesie mężowi jakieś super lekarstwo. Przystałam na jej propozycję i już za pół godziny gościliśmy sąsiadkę w naszym mieszkaniu. Zgodnie z obietnicą sąsiadka przyniosła „cudowne” lekarstwo. Ja zaś wyłożyłam smaczne i kruche ciasteczka od Dr Gerarda na półmisek. Podczas poczęstunku sąsiadka opowiedziała historię swojego wyjazdu za granicę. Jej opowieść była tak ciekawa i wciągająca, że mój mąż zapomniał o swoich dolegliwościach i nieco się ożywił.  On uwielbia słuchać historii o podróżach do obcych krajów. Zresztą, sam bardzo lubi podróżować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz