Witam serdecznie
drogich czytelników. Bardzo lubię pisać artykuły dla Was i dla siebie. Często opisuję
aktualnie dotyczące mnie i mojej rodziny sytuacje czy wydarzenia. I w tych
historiach jak i w życiu towarzyszą mi produkty firmy „dr Gerard”. To prawda,
bardzo lubimy to smakołyki, idąc do Biedronki zawsze kupujemy je. Teraz również
spróbowaliśmy „wit’AM musli, mleko, czekolada”. Moja małżonka zawsze pilnowała
tego abyśmy żywili się zdrowo. I ciastka pełnoziarniste nam kupowała. A teraz
mamy je naszej ulubionej firmy. Wracając do wpisów, pisałem o tym, że jestem
muzykiem, o koncertach i o występach dzieci, o tym, że lubimy wspólnie spędzać
czas, że lubimy razem pracować w kuchni. Pisałem o sprzęcie, który pakujemy i
przenosimy na koncertach. I właśnie o tych gratach chcę dzisiaj napisać, a raczej
jak ciężko jest kupić lub sprzedać je. Gdy zacząłem grać nie miałem nic. Na początek
kupiłem na allegro gitarę z futerałem za całe 350 złotych. Po to by zobaczyć
czy nauczę się grać i czy nie znudzę się muzykowaniem. Okazało się, że po pół
roku zmieniłem gitarę na lepszą a po następnym roku myślałem jakby tu zarobić
na gitarę mojej ulubionej firmy „FENDER”. Wiedziałem, że te basiki są tak jak „dr
Gerard” gwarantem najwyższej klasy. Po trzech latach grania dorobiłem się
Fender Precision Bass, mojego wymarzonego wiosła. Niestety gitara elektryczna
wymaga nagłośnienia, więc z zakupem kolejnej gitary byłem zmuszony zmieniać
wzmacniacz na lepszy, głośniejszy. Zacząłem od maleńkiego piecyka 15 watowego
(mam go w domu do dziś), potem na koncerty kupiłem 100 watowe combo, po roku
wymieniłem na profesjonalny sprzęt o mocy 300 wat i oparty na kolumnie, 410
czyli z czterema głośnikami. Teraz mam problem, chce sprzedać ten wzmacniacz za
połowę ceny sklepowej a ludzie chcą wydrzeć go ode mnie za darmo lub za jakieś
marne grosze. Sprzedaję to combo, bo kupiłem wzmacniacz lampowy firmy „AMPEG”.
Są to najlepsze wzmacniacze basowe na świecie. Jestem dumny z posiadanego
sprzętu, kilka lat trwało i sporo mnie kosztowało pracy i pieniędzy to aby stać
się szczęśliwym posiadaczem. Jest to dowód na to, że MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ. Więc
warto marzyć.
Pozdrawiam L. K.
P.s. Teraz marzę o tym, aby
zgubić parę kilko. Mają mi pomóc w tym zbożowe ciastka „wit’AM musli, mleko,
czekolada. Proszę trzymajcie za mnie kciuki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz