Witam. Po tak ważnym dniu mamy ,
zawsze przychodzi dzień dziecka. Słodycze to najoczywistsza rzecz jaką lubią
dostawać wszystkie dzieci. Swoim kupuję
słodycze ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. W tym roku kupiłam pierniki i draże. Słodycze
to pierwsza rzecz, są też inne upominki. Kochane nasze pociechy, w zależności
od wieku , wymyślają prezenty. Przynajmniej mają nadzieją , że dostaną to co
sobie wymarzyli. Kiedy były małe, tak sobie myślę, że kupowanie było łatwiejsze,
teraz są starsze i mają inne wymagania. Nie ukrywam, że ja zawsze pytam , co
chcieliby dostać. Od kilku lat moje dzieci po prostu proszą o pieniądze, jeżeli
możemy na to sobie pozwolić. Otrzymaną ,,kasę,, jak to nazywają, przeznaczają
na wakacje lub na nowy ciuszek. Babcie i dziadkowie, też wolą dać im pieniądze,
łatwiejsza sprawa, niż nie trafiony i nie potrzebny prezent. W tym roku ,
jednak postanowiłam wręczyć moim dzieciom tylko słodycze, za którymi
przepadają. ,,Dr Gerard” posiada wielki wybór łakoci, mogłam im wybrać dużo
smacznych rzeczy. W paczce znalazły się czekoladowe pierniki i draże. Moje
dzieci znalazły słodycze przy swoich lóżkach, kiedy rano obudzili się. Śmiechu
było, bo patrzyliśmy z mężem, jak szukają jeszcze czegoś w tych paczkach.
Szukali oczywiście koper z groszem. Miny były nie ciekawe, ale uśmiechali i się
dziękowali. Czekałam z mężem kiedy zapytają ,,czy to tylko tyle?, ale nic
takiego się nie wydarzyło. Dopiero wieczorem przy kolacji postanowiliśmy z nimi
porozmawiać i powiedzieć im, że dodatkowym prezentem z okazji ich święta ,
będzie wspólny wyjazd na Chorwację. Wynajęliśmy na lipiec apartament nad samym
morzem. Kiedy dzieci się o tym dowiedziały, myślałam, że uduszą nas z radości.
Po euforii, wspólnie usiedliśmy przy smakołykach ,,Dr Gerard” i planowaliśmy
nasze wspólne wakacje. Pozdrawiam i życzę słodkości nam wszystkim, bo wszyscy jesteśmy dziećmi.
niedziela, 31 maja 2015
środa, 27 maja 2015
ZADANIE SPECJALNE
W przyszłą sobotę moja
przyjaciółka wyjeżdża z mężem na szkolenie. Nie będzie ich przez dwa dni. W tym
czasie mam zająć się jej dziećmi. Spędzą u mnie tylko jedną noc. Trochę się
obawiam ponieważ Krzysiu i Agatka są bardzo absorbujące. Myślę, że dam sobie
radę.
Przygotowałam dla nich małą
niespodziankę. Kupiłam WIT’AM MUSLI MLEKO CZEKOLADA. To wyroby DR GERARDA.
Marta mówiła, że jej dzieci bardzo je lubią. Będą więc miały przez całe dwa dni
DR GERARDA pod ręką. Poza tym chyba zrobię też dla nich
Dwukolorowy
sernik .
Składniki – 20 dag maślanych herbatników. 5 dag masła, 65
dag twarogu półtłustego lub tłustego, półtorej łyżeczki soku z cytryny, 150
mililitrów śmietany kremówki lub jogurtu naturalnego, ¾ szklanki cukru pudru
lub drobnego cukru kryształu, plus jedna łyżka, 2 czubate łyżki żelatyny, kilka
kropli olejku śmietankowego, 25 dag malin, mogą być mrożone.
Przygotowanie – Ciastka rozkruszamy na pył (w malakserze lub
wałkiem). Dodajemy roztopione i ostudzone masło. Wyrabiamy masę i wylepiamy dno
tortownicy o średnicy 22 centymetrów. Wstawiamy do lodówki. Twaróg miksujemy z
cukrem, sokiem z cytryny i kremówką. Żelatynę rozpuszczamy w 1/3 szklanki gorącej
wody. Ciepłą wlewamy do masy, cały czas miksując. Maliny przebieramy, myjemy i
osączamy, miksujemy. Ewentualnie przecieramy, aby usunąć pestki. Mieszamy z łyżką
cukru. Masę twarogową dzielimy na dwie nierówne części. Do mniejszej wlewamy
olejek śmietankowy, mieszamy. Do większej dodajemy mus malinowy i dokładnie
mieszamy. Białą masę wlewamy na herbatnikowy spód, wierzch wygładzamy.
Odstawiamy by stężała. Wykładamy masę malinową. Sernik wstawiamy na co najmniej
8 godzin do lodówki.
Mam nadzieję, że dzieciaki będą zadowolone.
wtorek, 26 maja 2015
ZDROWO I SMACZNIE
Moje dzieci ostatnio przesadzają
ze słodyczami. Jedzą je naprawdę w dużych ilościach. Postanowiłam coś z tym
zrobić. Zaczęłam już od wczoraj. Do śniadanka zamiast czekolady dostały WITAM
MUSLI JABŁKO RODZYNKI. To wyjątkowy produkt DR GERARDA. Zawiera mnóstwo wartościowych
i pożywnych składników. DR GERARD ma w swojej ofercie więcej takich wyrobów.
Spotkałam się z nimi całkiem niedawno.
Tymczasem po
obiedzie przygotowałam dla moich maluchów
Placek
żurawinowy.
Składniki.
Ciasto – 175 g mąki, 100 g masła, 1 łyżeczka cukru pudru i 1
żółtko.
Masa 2 szklanki świeżej lub mrożonej żurawiny, szklanka
wody, pół szklanki cukru, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, łyżka masła, 2 łyżki soku
z cytryny, 2 jajka.
Beza – 4 -5 białek, 250 g cukru, 2,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
szczypta soli.
Przygotowanie – Na stolnicy siekamy mąkę z zimnym masłem. Dodajemy
cukier puder i żółtko. Jeszcze chwilę siekamy, a potem zagniatamy ciasto. Na
godzinę wkładamy do lodówki. Rozwałkowanym ciastem wylepiamy natłuszczoną foremkę
23 centymetry. Nakłuwamy widelcem, przykrywamy papierem do pieczenia i
obciążamy go grochem. Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C,
studzimy. Żurawinę myjemy i wsypujemy do garnka. Dodajemy wodę, sok z cytryny,
cukier i mąkę ziemniaczaną. Chwilę gotujemy. Po czym owoce miksujemy lub
rozgniatamy widelcem. Powinniśmy uzyskać gęsty budyń. Można dodać trochę cukru.
Po zdjęciu z ognia dodajemy masło, mieszamy, by się rozpuściło. Wbijamy jaja i
energicznie mieszając na małym ogniu doprowadzamy do zagotowania. Masę wykładamy
na upieczony spód, studzimy. Białka ubijamy ze szczyptą soli. Pod koniec
ubijania, partiami wsypujemy cukier, a na końcu mąkę ziemniaczaną. Pianę
nakładamy na zimną masę żurawinową. Zapiekamy w temperaturze 180 C przez 15- 20
minut. Beza z góry powinna być lekko rumiana i krucha, a wewnątrz wilgotna.
Studzimy przed podaniem.
Było więc zdrowo i naprawdę
smacznie.
Wspomnienia z dnia mamy
Witam. Uwielbiam miesiąc maj. Wszystko
się zieleni, świeci słońce, a jak pada deszcz, to jest cieplutki i taki fajny
jak morska bryza. W tym miesiącu obchodzony jest Dzień Matki. Niestety mojej
już ze mną nie ma. Sama jestem mamą i uwielbiam , jak moje dzieci ,w ten dzień
się starają. Zawsze pytają -mamo co byś chciała dostać. Ja zawsze powtarzam , że
najpiękniejszym prezentem dla mnie jest własnoręcznie przygotowany upominek lub
coś w tym stylu. Kiedyś otrzymywałam laurki i chodziłam do przedszkola na przedstawienia,
przygotowane na tą okazję. Ale to już przeszłość. Tak szybko mija czas, dzieci
urosły nie wiadomo kiedy. Śmieję się mówiąc do nich, że to oni się starzeją i doganiają mnie, ja stoję
z wiekiem w miejscu. Oczywiście , że to nie prawda. Jak sobie pomyślę, że za
jakiś czas mogę zostać babcią, aż mam ciarki. Wieczorem usiadłam na kanapie.
Sięgnęłam po talerzyk z moimi ulubionymi ciasteczkami, a są t wit’AM musli,
śliwka, czekoladao ,, Dr Gerard’’. W
domu nikogo nie było. Cisza i spokój. Wyciągnęłam stare pudełko po butach, tam
chowałam swoje skarby. Zbierałam rzeczy
zrobione przez moje dzieci. Znajdują się w nich kartki z pierwszymi bazgrołami
moich dzieci, chociaż nie ukrywał, że uwielbiały najbardziej malować po ścianie.
Znajdują się w nim, też wycinanki, sklejanki oraz liczne laurki. Odnalazłam nawet pierwsze listy do mnie. Był
czas , że przez kilka tygodni nie mogłam być z nimi, wtedy zasypywali mnie
swoimi listami. Śmieszne literki i proste słowa,, wracaj, kochamy Cię,, itp.
Miło powspominać tamte czasy. Rok temu , dzieci przygotowały mi niespodziankę.
Kiedy wróciłam do domu, zaniemówiłam. Mieszkanie błyszczało, chociaż od pewnego
czasu namawiałam ich na generalne porządki. Jednak nie mogłam się ich doczekać.
Tego dnia było inaczej posprzątane , obiad przygotowany, ciasto upieczone.
Byłam zachwycona, takie właśnie prezenty uwielbiam. Wspólny obiad przy którym
dowiedziałam się, że mąż dołożył się do jeszcze jednego prezentu, jeden dzień w
SPA. Ucieszyłam się bardzo. Na środku stołu, oprócz upieczonego sernika, leżały
różne ciasteczka. Moje najlepsze ciasteczka zbożowe ,,Dr Gerard’’. Lepiej być nie mogło. Za kilka
dni znów będę świętować dzień mamy,
jestem ciekawa co wymyślą w tym roku. Zauważyłam, że coś szykują. Zdradzają ich
tajemnicze miny. Udaję, że niczego nie widzę i nie słyszę, niech się cieszą, że
mają mamę nie ,,kumatą,, jak oni to mówią w swoim młodzieżowym środowisku.
Wszystkim mamom życzę dużo zdrowia. Pozdrawiam
Dzień Matki
Zbliża się Dzień Matki. Przez
jakiś czas rozmyślałam nad wyborem odpowiedniego prezentu dla mojej mamy. Zdaję
sobie sprawę, że mamę ucieszyłby każdy miły gest z mojej strony, chociażby to
miały być jedynie zwykłe życzenia, lecz płynące ze szczerego serca. W końcu wymyśliłam,
że na pewno kupię jej trochę słodyczy między innymi pełnoziarniste ciastka
zbożowe wit’AM musli, jabłko, rodzynki od Dr Gerarda – moje ulubione.
Chciałabym żeby moja mama była zdrowa jak najdłużej, a te ciasteczka to nie są
zwykłe słodycze, tylko zdrowa i pożywna przekąska, wspomagająca organizm
niezbędnymi witaminami i minerałami do prawidłowego jego funkcjonowania. Idąc
tropem zdrowia zafundowałam mamie badanie specjalistyczne, pozwalające ocenić
stan tętnic szyjnych. W tym celu wybrałyśmy się do powiatowego miasta
oddalonego od domu rodziców około czterdziestu kilometrów. Pojechaliśmy we
tróję: mama, mój mąż i ja. Przyjechaliśmy trzy godziny przed wyznaczonym
badaniem. Mama skorzystała z okazji nadmiaru wolnego czasu i skupiła się na
załatwieniu kilku zaległych spraw. Wstąpiła do kilku sklepów obuwniczych by
poszukać wymarzonych czarnych lakierków na słupkowym obcasie. Niestety nie
znalazła takich w swoim rozmiarze. Znalazła za to upragniony dywan do swego
pokoiku w minimalistyczne wzory i o monochromatycznych barwach. Daliśmy
ekspedientce zadatek aby dywanu nam nikt nie sprzątną sprzed nosa. Odebraliśmy
go dopiero po badaniu i poszliśmy szybko na pociąg bo zostało nam niewiele
czasu do jego odjazdu. Uf! Zdążyliśmy. Zmęczeni po całym dniu wyciągnęliśmy
kupione po drodze ciasteczka z asortymentu Dr Gerarda. Bardzo nam smakowały.
Mama cieszyła się dobrymi wynikami badań i zakupionym przepięknym dywanem. A
jutro jest jej święto o czym z nadmiaru obowiązków i dzisiejszych wrażeń z
pewnością zapomniała.
poniedziałek, 25 maja 2015
URODZINY
Za tydzień moja córka ma
urodziny. Zaprosiła do siebie dwie koleżanki. Już mi zapowiedziała, żebym
koniecznie kupiła PEŁNOZIARNISTE CIASTKA ZBOŻOWE. To produkty DR GERARDA, bez
których Ania nie zorganizuje żadnej uroczystości. Zresztą jak to zawsze
powtarza, wyroby DR GERARDA są dla niej najlepsze.
Jednak jak to zwykle bywa na
urodzinach musi pojawić się tort. Postanowiłam., że w tym roku upiekę dla niej
tort
figowy.
Składniki.
Biszkopt pierwszy – 15 dag cukru, 15 dag mąki, pół łyżeczki
proszku do pieczenia, łyżka ciemnego kakao, 5 jajek.
Biszkopt drugi – 12 łyżek cukru, 20 dag rodzynek, 20 dag
suszonych fig, 20 dag orzechów włoskich, 12 białek, 3 łyżki mąki.
Krem czekoladowy – 1 litr kremówki, 2 gorzkie czekolady,
opakowanie cukru waniliowego, 2 łyżki cukru, 4 łyżeczki żelatyny.
Przygotowanie.
Biszkopt pierwszy – Żółtka oddzielamy od białek, białka
ubijamy na sztywną pianę z cukrem. Delikatnie mieszając drewnianą łyżką dodajemy
przesiane i wymieszane : mąkę, proszek do pieczenia i kakao. Ciasto wlewamy do
tortownicy o średnicy 28 centymetrów i pieczemy około 45 minut w temperaturze
150 C, studzimy. Kroimy na 2 placki.
Biszkopt drugi -
Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę. Delikatnie mieszając dodajemy mąkę,
rodzynki (mogą być wcześniej sparzone), posiekane orzechy oraz drobno pokrojone
figi. Pieczemy około 40 minut w temperaturze około 130 C.
Krem czekoladowy – Kremówkę gotujemy z czekoladami, cukrem i
cukrem waniliowym, studzimy. Od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Krem
wstawiamy na 3 godziny do lodówki w szczelnie zamkniętym pojemniku. Krem ubijamy.
Żelatynę rozpuszczamy w około pół szklanki letniej wody. Dodajemy do kremu,
mieszając drewnianą łyżką. W tortownicy układamy kakaowy placek, wylewamy 2/5 kremu.
Nakładamy biszkopt drugi 2/5 kremu. Przykrywamy drugim kakaowym plackiem.
Dekorujemy resztą kremu i ewentualnie posypujemy wiórkami czekoladowymi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)