niedziela, 31 maja 2015

Pierwszego czerwca

Witam. Po tak ważnym dniu mamy , zawsze przychodzi dzień dziecka.  Słodycze to najoczywistsza rzecz jaką lubią dostawać wszystkie dzieci.  Swoim kupuję słodycze ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. W tym roku kupiłam pierniki i draże. Słodycze to pierwsza rzecz, są też inne upominki. Kochane nasze pociechy, w zależności od wieku , wymyślają prezenty. Przynajmniej mają nadzieją , że dostaną to co sobie wymarzyli. Kiedy były małe, tak sobie myślę, że kupowanie było łatwiejsze, teraz są starsze i mają inne wymagania. Nie ukrywam, że ja zawsze pytam , co chcieliby dostać. Od kilku lat moje dzieci po prostu proszą o pieniądze, jeżeli możemy na to sobie pozwolić. Otrzymaną ,,kasę,, jak to nazywają, przeznaczają na wakacje lub na nowy ciuszek. Babcie i dziadkowie, też wolą dać im pieniądze, łatwiejsza sprawa, niż nie trafiony i nie potrzebny prezent. W tym roku , jednak postanowiłam wręczyć moim dzieciom tylko słodycze, za którymi przepadają. ,,Dr Gerard” posiada wielki wybór łakoci, mogłam im wybrać dużo smacznych rzeczy. W paczce znalazły się czekoladowe pierniki i draże. Moje dzieci znalazły słodycze przy swoich lóżkach, kiedy rano obudzili się. Śmiechu było, bo patrzyliśmy z mężem, jak szukają jeszcze czegoś w tych paczkach. Szukali oczywiście koper z groszem. Miny były nie ciekawe, ale uśmiechali i się dziękowali. Czekałam z mężem kiedy zapytają ,,czy to tylko tyle?, ale nic takiego się nie wydarzyło. Dopiero wieczorem przy kolacji postanowiliśmy z nimi porozmawiać i powiedzieć im, że dodatkowym prezentem z okazji ich święta , będzie wspólny wyjazd na Chorwację. Wynajęliśmy na lipiec apartament nad samym morzem. Kiedy dzieci się o tym dowiedziały, myślałam, że uduszą nas z radości. Po euforii, wspólnie usiedliśmy przy smakołykach ,,Dr Gerard” i planowaliśmy nasze wspólne wakacje. Pozdrawiam  i życzę słodkości nam wszystkim, bo wszyscy jesteśmy dziećmi.

środa, 27 maja 2015

ZADANIE SPECJALNE



W przyszłą sobotę moja przyjaciółka wyjeżdża z mężem na szkolenie. Nie będzie ich przez dwa dni. W tym czasie mam zająć się jej dziećmi. Spędzą u mnie tylko jedną noc. Trochę się obawiam ponieważ Krzysiu i Agatka są bardzo absorbujące. Myślę, że dam sobie radę.
Przygotowałam dla nich małą niespodziankę. Kupiłam WIT’AM MUSLI MLEKO CZEKOLADA. To wyroby DR GERARDA. Marta mówiła, że jej dzieci bardzo je lubią. Będą więc miały przez całe dwa dni DR GERARDA pod ręką. Poza tym chyba zrobię też dla nich
Dwukolorowy sernik .
Składniki – 20 dag maślanych herbatników. 5 dag masła, 65 dag twarogu półtłustego lub tłustego, półtorej łyżeczki soku z cytryny, 150 mililitrów śmietany kremówki lub jogurtu naturalnego, ¾ szklanki cukru pudru lub drobnego cukru kryształu, plus jedna łyżka, 2 czubate łyżki żelatyny, kilka kropli olejku śmietankowego, 25 dag malin, mogą być mrożone.
Przygotowanie – Ciastka rozkruszamy na pył (w malakserze lub wałkiem). Dodajemy roztopione i ostudzone masło. Wyrabiamy masę i wylepiamy dno tortownicy o średnicy 22 centymetrów. Wstawiamy do lodówki. Twaróg miksujemy z cukrem, sokiem z cytryny i kremówką. Żelatynę rozpuszczamy w 1/3 szklanki gorącej wody. Ciepłą wlewamy do masy, cały czas miksując. Maliny przebieramy, myjemy i osączamy, miksujemy. Ewentualnie przecieramy, aby usunąć pestki. Mieszamy z łyżką cukru. Masę twarogową dzielimy na dwie nierówne części. Do mniejszej wlewamy olejek śmietankowy, mieszamy. Do większej dodajemy mus malinowy i dokładnie mieszamy. Białą masę wlewamy na herbatnikowy spód, wierzch wygładzamy. Odstawiamy by stężała. Wykładamy masę malinową. Sernik wstawiamy na co najmniej 8 godzin do lodówki.
Mam nadzieję, że dzieciaki będą zadowolone.

wtorek, 26 maja 2015

ZDROWO I SMACZNIE



Moje dzieci ostatnio przesadzają ze słodyczami. Jedzą je naprawdę w dużych ilościach. Postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczęłam już od wczoraj. Do śniadanka zamiast czekolady dostały WITAM MUSLI JABŁKO RODZYNKI. To wyjątkowy produkt DR GERARDA. Zawiera mnóstwo wartościowych i pożywnych składników. DR GERARD ma w swojej ofercie więcej takich wyrobów. Spotkałam się z nimi całkiem niedawno.
Tymczasem po obiedzie przygotowałam dla moich maluchów
Placek żurawinowy.
Składniki.
Ciasto – 175 g mąki, 100 g masła, 1 łyżeczka cukru pudru i 1 żółtko.
Masa 2 szklanki świeżej lub mrożonej żurawiny, szklanka wody, pół szklanki cukru, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, łyżka masła, 2 łyżki soku z cytryny, 2 jajka.
Beza – 4 -5 białek, 250 g cukru, 2,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej, szczypta soli.
Przygotowanie – Na stolnicy siekamy mąkę z zimnym masłem. Dodajemy cukier puder i żółtko. Jeszcze chwilę siekamy, a potem zagniatamy ciasto. Na godzinę wkładamy do lodówki. Rozwałkowanym ciastem wylepiamy natłuszczoną foremkę 23 centymetry. Nakłuwamy widelcem, przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy go grochem. Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C, studzimy. Żurawinę myjemy i wsypujemy do garnka. Dodajemy wodę, sok z cytryny, cukier i mąkę ziemniaczaną. Chwilę gotujemy. Po czym owoce miksujemy lub rozgniatamy widelcem. Powinniśmy uzyskać gęsty budyń. Można dodać trochę cukru. Po zdjęciu z ognia dodajemy masło, mieszamy, by się rozpuściło. Wbijamy jaja i energicznie mieszając na małym ogniu doprowadzamy do zagotowania. Masę wykładamy na upieczony spód, studzimy. Białka ubijamy ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania, partiami wsypujemy cukier, a na końcu mąkę ziemniaczaną. Pianę nakładamy na zimną masę żurawinową. Zapiekamy w temperaturze 180 C przez 15- 20 minut. Beza z góry powinna być lekko rumiana i krucha, a wewnątrz wilgotna. Studzimy przed podaniem.
Było więc zdrowo i naprawdę smacznie.


Wspomnienia z dnia mamy

Witam. Uwielbiam miesiąc maj. Wszystko się zieleni, świeci słońce, a jak pada deszcz, to jest cieplutki i taki fajny jak morska bryza. W tym miesiącu obchodzony jest Dzień Matki. Niestety mojej już ze mną nie ma. Sama jestem mamą i uwielbiam , jak moje dzieci ,w ten dzień się starają. Zawsze pytają -mamo co byś chciała dostać. Ja zawsze powtarzam , że najpiękniejszym prezentem dla mnie jest własnoręcznie przygotowany upominek lub coś w tym stylu. Kiedyś otrzymywałam laurki i chodziłam do przedszkola na przedstawienia, przygotowane na tą okazję. Ale to już przeszłość. Tak szybko mija czas, dzieci urosły nie wiadomo kiedy. Śmieję się mówiąc do nich,  że to oni się starzeją i doganiają mnie, ja stoję z wiekiem w miejscu. Oczywiście , że to nie prawda. Jak sobie pomyślę, że za jakiś czas mogę zostać babcią, aż mam ciarki. Wieczorem usiadłam na kanapie. Sięgnęłam po talerzyk z moimi ulubionymi ciasteczkami, a są t wit’AM musli, śliwka, czekoladao  ,, Dr Gerard’’. W domu nikogo nie było. Cisza i spokój. Wyciągnęłam stare pudełko po butach, tam chowałam swoje skarby. Zbierałam  rzeczy zrobione przez moje dzieci. Znajdują się w nich kartki z pierwszymi bazgrołami moich dzieci, chociaż nie ukrywał, że uwielbiały najbardziej malować  po  ścianie. Znajdują się w nim, też wycinanki, sklejanki oraz liczne laurki.  Odnalazłam nawet pierwsze listy do mnie. Był czas , że przez kilka tygodni nie mogłam być z nimi, wtedy zasypywali mnie swoimi listami. Śmieszne literki i proste słowa,, wracaj, kochamy Cię,, itp. Miło powspominać tamte czasy. Rok temu , dzieci przygotowały mi niespodziankę. Kiedy wróciłam do domu, zaniemówiłam. Mieszkanie błyszczało, chociaż od pewnego czasu namawiałam ich na generalne porządki. Jednak nie mogłam się ich doczekać. Tego dnia było inaczej posprzątane , obiad przygotowany, ciasto upieczone. Byłam zachwycona, takie właśnie prezenty uwielbiam. Wspólny obiad przy którym dowiedziałam się, że mąż dołożył się do jeszcze jednego prezentu, jeden dzień w SPA. Ucieszyłam się bardzo. Na środku stołu, oprócz upieczonego sernika, leżały różne ciasteczka. Moje najlepsze ciasteczka zbożowe  ,,Dr Gerard’’. Lepiej być nie mogło. Za kilka dni znów będę  świętować dzień mamy, jestem ciekawa co wymyślą w tym roku. Zauważyłam, że coś szykują. Zdradzają ich tajemnicze miny. Udaję, że niczego nie widzę i nie słyszę, niech się cieszą, że mają mamę nie ,,kumatą,, jak oni to mówią w swoim młodzieżowym środowisku. Wszystkim mamom  życzę  dużo zdrowia. Pozdrawiam

Dzień Matki

Zbliża się Dzień Matki. Przez jakiś czas rozmyślałam nad wyborem odpowiedniego prezentu dla mojej mamy. Zdaję sobie sprawę, że mamę ucieszyłby każdy miły gest z mojej strony, chociażby to miały być jedynie zwykłe życzenia, lecz płynące ze szczerego serca. W końcu wymyśliłam, że na pewno kupię jej trochę słodyczy między innymi pełnoziarniste ciastka zbożowe wit’AM musli, jabłko, rodzynki od Dr Gerarda – moje ulubione. Chciałabym żeby moja mama była zdrowa jak najdłużej, a te ciasteczka to nie są zwykłe słodycze, tylko zdrowa i pożywna przekąska, wspomagająca organizm niezbędnymi witaminami i minerałami do prawidłowego jego funkcjonowania. Idąc tropem zdrowia zafundowałam mamie badanie specjalistyczne, pozwalające ocenić stan tętnic szyjnych. W tym celu wybrałyśmy się do powiatowego miasta oddalonego od domu rodziców około czterdziestu kilometrów. Pojechaliśmy we tróję: mama, mój mąż i ja. Przyjechaliśmy trzy godziny przed wyznaczonym badaniem. Mama skorzystała z okazji nadmiaru wolnego czasu i skupiła się na załatwieniu kilku zaległych spraw. Wstąpiła do kilku sklepów obuwniczych by poszukać wymarzonych czarnych lakierków na słupkowym obcasie. Niestety nie znalazła takich w swoim rozmiarze. Znalazła za to upragniony dywan do swego pokoiku w minimalistyczne wzory i o monochromatycznych barwach. Daliśmy ekspedientce zadatek aby dywanu nam nikt nie sprzątną sprzed nosa. Odebraliśmy go dopiero po badaniu i poszliśmy szybko na pociąg bo zostało nam niewiele czasu do jego odjazdu. Uf! Zdążyliśmy. Zmęczeni po całym dniu wyciągnęliśmy kupione po drodze ciasteczka z asortymentu Dr Gerarda. Bardzo nam smakowały. Mama cieszyła się dobrymi wynikami badań i zakupionym przepięknym dywanem. A jutro jest jej święto o czym z nadmiaru obowiązków i dzisiejszych wrażeń z pewnością zapomniała.  

poniedziałek, 25 maja 2015

URODZINY



Za tydzień moja córka ma urodziny. Zaprosiła do siebie dwie koleżanki. Już mi zapowiedziała, żebym koniecznie kupiła PEŁNOZIARNISTE CIASTKA ZBOŻOWE. To produkty DR GERARDA, bez których Ania nie zorganizuje żadnej uroczystości. Zresztą jak to zawsze powtarza, wyroby DR GERARDA są dla niej najlepsze.
Jednak jak to zwykle bywa na urodzinach musi pojawić się tort. Postanowiłam., że w tym roku upiekę dla niej
tort figowy.
Składniki.
Biszkopt pierwszy – 15 dag cukru, 15 dag mąki, pół łyżeczki proszku do pieczenia, łyżka ciemnego kakao, 5 jajek.
Biszkopt drugi – 12 łyżek cukru, 20 dag rodzynek, 20 dag suszonych fig, 20 dag orzechów włoskich,    12 białek, 3 łyżki mąki.
Krem czekoladowy – 1 litr kremówki, 2 gorzkie czekolady, opakowanie cukru waniliowego, 2 łyżki cukru, 4 łyżeczki żelatyny.
Przygotowanie.
Biszkopt pierwszy – Żółtka oddzielamy od białek, białka ubijamy na sztywną pianę z cukrem. Delikatnie mieszając drewnianą łyżką dodajemy przesiane i wymieszane : mąkę, proszek do pieczenia i kakao. Ciasto wlewamy do tortownicy o średnicy 28 centymetrów i pieczemy około 45 minut w temperaturze 150 C, studzimy. Kroimy na 2 placki.
Biszkopt drugi  - Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę. Delikatnie mieszając dodajemy mąkę, rodzynki (mogą być wcześniej sparzone), posiekane orzechy oraz drobno pokrojone figi. Pieczemy około 40 minut w temperaturze około 130 C.
Krem czekoladowy – Kremówkę gotujemy z czekoladami, cukrem i cukrem waniliowym, studzimy. Od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Krem wstawiamy na 3 godziny do lodówki w szczelnie zamkniętym pojemniku. Krem ubijamy. Żelatynę rozpuszczamy w około pół szklanki letniej wody. Dodajemy do kremu, mieszając drewnianą łyżką. W tortownicy układamy kakaowy placek, wylewamy 2/5 kremu. Nakładamy biszkopt drugi 2/5 kremu. Przykrywamy drugim kakaowym plackiem. Dekorujemy resztą kremu i ewentualnie posypujemy wiórkami czekoladowymi.