wtorek, 22 września 2015

Wycieczka

Cześć. Znowu opowiadanko w taki sposób.
Klasowa wycieczka w góry
Dwa tygodnie temu pojechałem z moją klasą na wycieczkę w góry. Trzeba
Było mieć prowiant na podróż. Ja kupiłem sobie wafle i kruche ciastka
Doktora Gerharta. Bardzo lubię te słodycze. Zresztą na tej wycieczce cały
Czas zaopatrywałem się w wafle i kruche ciastka Doktora Gerharta. Każdemu
tą firmę polecam. N
 N tej wycieczce było dużo konkursów i zabawy. Po całym dniu wróciliśmy do domu.

poniedziałek, 21 września 2015

impreza

Kupiłem w sklepie po pienć paczek wafelek i biszkoptów od firmy Doktor Gerard.Zabrałem je na impreze do koleżanki. Koleżanka do ciastek zrobiła kawe. Znajomi byli bardzo zachwyceni wyglondem i smakiem Wafli i biszkoptów. Stwierdzili, że ciastka mają delikatną konsystencje i można podać je małym dzieciom. Polecam.

Kino

Poszedłem z kolegą do kina. W kinie spendziliśmy dwie i puł godziny.Po kinie niechciało jeszcze wracać do domu wienc poszliśmy pospacerować.Poszliśmy też do pabu się czegoś napić. Zachciało nam się czegoś słodkiego wienc wstąpiliśmy do markietu, ktury mijaliśmy po drodze. Ja miałem chenć na markizy a kolega na pierniki. Kupiliśmy po dwie paczki. Markizy i pierniki były od firmy Doktor Gerard. Okazały się Bardzo smaczne. Polecam smacznego.

odwiedziny

Byłem z wizytą u siostry. Siostra mieszka pod Bydgoszczą więc udałem się tam pociągiem. Poszliśmy na zakupy które chciałem tam zrobić. Po zakupach dostaliśmy chęć na pożondną kawe wienc trzeba było kupić coś słodkiego wienc udaliśmy się do osiedlowego sklepiku. Kupiliśmy tam po dwie paczki markizów i czekolady. Były to słodkości od firmy Doktor Gerard. Bardzo nam smakowały. Polecam. Pod wieczór wruciłem do domu.

zabawa u kolegi

Poszedłem z żoną i dziećmi do kolegi, który organizował dla dzieci
zabawę. Dzieci oprócz różnych konkursów miały do jedzenia różne
słodkości między innymi czekoladę i biszkopty Doktora Gerarda. Bardzo
się zajadały tymi słodyczami, ponieważ jest to bardzo dobra i sprawdzona
firma. Dzieci oprócz zajadania miały  konkurs taneczny. Miały za zadanie
zatańczyć swój wymyślony układ taneczny. W nagrodę każde dziecko
otrzymało po czekoladzie i paczce biszkoptów Doktora Gerarda.
Polecam smacznego.

opieka nad dziećmi

Z najoma mie poprosiła o przypilnowanie dzieci. Dzieci były w wieku pienć, siedem i dziewięć lat. Miałem się opiekować przes dwie godziny. Jak to bywa nigdy niewiadomo co się kiedy wydaży. Tak samo było i w tym przypadku. Wydużyło się do szejściu godzin. Dzieciakom zaczeło się nudzić. wymyślałem różne zabawy i konkursy. W nagrode dostawały paczke ciasteczek lub paczke wafelkuw od firmy doktor Gerard. Bardzo im smakowały. Gdy przyszła ich mama niechciały iść do domu. Mama obiecała, że podrodze kupi im wafle i ciasteczka od Doktor Gerard. Ja też polecam. Smacznego.

łykend

Mój łykient upłynołw bardzo dobrej atmosweże. ZPojechałem do miasta zakochanych a mianowicie Chełmna nad Wisłą. Odwiedziłem swoją przyjaciułke. Poszliśmy na długi spacer. W powrotmej drodze wstąpiliśmy do parku na krudki odpoczynek. Gdy odpoczeliśmy kupiliśmy wafle i czekolade. Wybraliśmy czekolade i wafle od firmy Doktor Gerard kture to polecam. Wruciliśmy do domu. Tam wypiliśmy kawe. Z pożyliśmy ównież wafle i czekolade.

piątek, 18 września 2015

Wizyta u brata

Odwiedziłem brata co mieszka pod Bydgoszczą. Pojechałem tam na łykiend. Czas szybko leciał. Tam codziennie chodziliśmy nad rzeke. Popołudniu zawsze piliśmy zawsze kawe. pierszedniego dnia bratowa miała markizy i krakersy. Ciastka te były od firmy Doktor Gerard. Polecam. Na drugi dzień jak wracałem sam kupiłem po dwie paczki. Polecam smacznego.

wizyta u somsiadki

W moim bloku mieszka bardzo miła somsiadka. Zaprosiła mnie do siebie na kawe. Poprosiła mnie abym poszedł zrobić jej zakupy i przy okazji kupił jej coś do kawy. Po godzinie wruciłem i wypiliśmy kawe. Do kawy mieliśmy draże i kruhe ciastka. Słodycze te są od firmy doktor Gerard bardzo smaczne polecam.

spacer

Byłem na spaceże z moją przyjaciułką na spaceże. Poszliśmy nad kanał bydgoski.Bardzo szybko nam mijał czas. Spendziliśmy tam cztery bite godziny. W powrotnej drodze wstąpiliśmy do sklepu. Mieliśmy chenć nacoś słodkiego wienc kupiliśmy pierniki i draże od Doktor Gerard. Bardzo nam smakowały. Polecam.

zakupy

Poszedłem na zakupy. Wstompiłem do markietu. Tam kupiłem chleb, cukier, masło, olej do smażenia itym podobne artykuły spożywcze. Nastempnie poszedłem obejżeć sprzent agd. Zadzwoniła moja curka abym kupił coś słodkiego do kawy.Wruciłem na dział sporzywczy i kupiłem ciasteczka z pysznym nadzieniem od firmy Doktor Gerard które wszystkim polecam.

wycieczka

W niedziele byłem na wyciecce z moją curką w  myślencinku. Tam fajnie spendziliśmy fajny dzień. Zwiedzieliśmy zoo. Nastempnie poszliśmy do fałny. Tam spendziliśmy trzy godziny. Gdy wracaliśmy do domu wstąpiliśmy do sklepu pocoś słodkiego. Kupiliśmy ciasteczka i czekolade. Ciasteczka i czekolada były od firmy Doktor Gerard. Polecam.

czwartek, 17 września 2015

wizyta w chełmnie

Wybrałem się do Chełmna miasta zakochanych. Zwiedzałem miasto z swoją przyjaciułką. Jest to pienkne miasteczko z wieloma zabytkami. Podczas zwiedzania poczuliśmy głód w związku tym wstompiliśmy do sklepu spożywczego pocoś słodkiego do przekąszenia. napułce zobaczyliśmy ładnie opakowane waflei czekolady firmy Doktor Gerard. W Ch5łmnie jest ławka zakochanych na którą się udaliśmy z zakupionymi słodkościami. Siedząc na ławce zjedliśmy do ostatniego okruszka wafle i czekolade. Po cało dniu zwiedzania wruciłem do domu. Polecam wafle czekolade od Doktor Gerard.

wizyta u somsiadki

Dzisiaj rano moja sąsiadk w supermarkiecie zakupiłasłodycze od Doktor Gerard. Okazało się, że są to wafle i markizy. Zaprosiła mnie na popołudniową kawę. Wyrub Doktora Gerarda okazał się trafiony ponieważ bardzo smakował i pasował do smaku kawy. Postanowiłem kupić do domu podwie paczki. polecam smacznego.

wizyta u brata

Pojechałem do brata w odwiedziny trzydzieści kilometrów od miejsca zamieszkania. U brata przebywałem cały łykiend. Poszliśmy do sklepu kupić coś słodkiego do kawy. Na pułkach było tego bardzo dużo. W końcu zdecydowaliśmy się na pierniki i czekolade firmy Doktor Gerard. Wruciliśmy do domu Bratowa zrobiła kawe. Wyłozyła pierniki i czekolade, po sprubowaniu okazały się bardzo smaczne. Polecam. Smacznego.

kawiarnia

W nad morskiejkawiarni zamówiłem sobie krakersy i kruche ciastka do kawy. Byłem tam z przyjaciułką. Miło nam się rozmawiało. Siedzieliśmy przy kawie o koło dwóch godzin. Po ciastkach zamówiliśmy jeszcze lody. W racając weśliśmy do małego sklepiku. Tam Zuciły nam się w oczy krakersy i kruche ciastka od Doktor Gerard. W zieliśmy z każdego rodzaju ciastek po dwie paczki. Bardzo nam zasmakowały. Po drodze zjedliśmy wszystkie. Polecam smacznego. 

wizyta u siostry

Pojechałem z wizytą do siostry gdzie przyjento mnie ciastkami od firmy Doktor Gerard. Znalazły się też tam draże też firmy doktor Gerard. Przymiłej rozmowiei herbacie czas szybko upływał. Wracając wieczorem do domu postanowiłem zakupić ciastka i draże bo są wyśmienite polecam.

biszkopty czekolada

Zrobiliśmy sobie rodzinny piknik na łoni natury. Zabraliśmyz sobą schłodzone napoje, suchy prowiant. Zakupiliśmy w osiedlowymsklepie słodycze miendzy innymi biszkopty i czekolade firmy Doktor gerard. Czas szybko upływał amy częstowaliśmy się biszkopcikami i czekoladą. Wszystkim bardzo smakowały biszkopty i czekolada od doktor Gerard. Po całym dniu wruciliśm do domu wspominajonc smak słodyczy od Doktor Gerard. Polecam życze smacznego.

środa, 26 sierpnia 2015

NOWI ZNAJOMI



Wieniec drożdżowy z wiśniami.

Składniki – ¼ kostki drożdży, 1/3 szklanki cukru pudru, pół szklanki mleka, 50 dag mąki, sól, 2 żółtka, kostka masła.
Krem – 250 ml soku wiśniowego, opakowanie budyniu waniliowego, 45 dag wiśni, białko do posmarowania, gruby cukier do posypania, żółtko do posmarowania.
Przygotowanie – Wymieszać drożdże z cukrem pudrem i letnim mlekiem i poczekać aż powstanie zaczyn. Do mąki dodać szczyptę soli, a także żółtka, zaczyn i miękkie masło. Zagnieść na elastyczne ciasto. Odstawić na około 30 minut w chłodne miejsce. Następnie rozwałkować ciasto na cienki placek i odłóż na około 15 minut,. Z soku wiśniowego i budyniu ugotować gęsty krem. Dodać wiśnie i gotować jeszcze przez chwilę. Kiedy wystygnie rozsmarować krem na rozwałkowanym cieście. Zwinąć roladę i włożyć do formy na wieniec. Posmarować powierzchnię roztrzepanym jajkiem. Naciąć ciasto w kilku miejscach i posypać je cukrem. Następnie posmarować roztrzepanym żółtkiem i piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 180 C przez około 20 minut.
Dobra rada – Do wiśni doskonale pasują migdały. Jeśli posypie się ciasto wiórkami lub płatkami migdałowymi będzie nie tylko ładnie wyglądało, ale też bardziej smakowało.
Czas przygotowania 50 minut. Jedna porcja 277 kalorii.

Ostatni dzień pobytu



Pobyt bratanic dobiegał końca. To był ostatni dzień przed ich wyjazdem. Rzecz jasna ja podjęłam się je odwieźć do domu. Nie było opcji by czterysta kilometrów przemierzały same. Toteż tego dnia miałam urwanie głowy. Mnóstwo obowiązków. Spakowanie się, zakupienie prowiantu to mało. Postanowiliśmy wykorzystać ostatni dzień maksymalnie i spędzić go jak najbardziej aktywnie, tak by dziewczyny były zadowolone, że nudy nie zaznały goszcząc u nas. Zaprosiła nas kuzynka męża i podjęliśmy decyzję by do niej pójść. Kuzynka ma syna w wieku moich bratanic. Chcieliśmy ich poznać ze sobą, licząc że będą mieli trochę wspólnych tematów. Ich rozmowa wyglądała zupełnie odmiennie niż spodziewaliśmy się. Zupełnie nie kleiła się. Zarówno dziewczyny jak i ich nowy znajomy zamienili zaledwie jedno oficjalne słowo „cześć” na powitanie. To my dorośli musieliśmy nadrabiać rozmową. Przy lodach, kawie, markizach ze śmietankowym nadzieniem i biszkoptach czas płynął beztrosko. Równie beztrosko trójka małolatów sięgała po pyszne kruche ciasteczka od Dr Gerarda aż ukazało się dno półmiska. Wówczas stwierdziłam, że trzeba już iść. Zamierzaliśmy jeszcze pójść razem z kuzynką i jej synem na spacer do parku. To było jedyne miejsce, do którego dziewczyny nie zdołały dotrzeć podczas tygodniowego pobytu. A warto tam pójść choćby z uwagi na gokarty. Od dawna obiecywaliśmy z mężem, że wynajmiemy im te pojazdy na godzinkę. Trzeba było dotrzymać słowa. Dziewczynki cierpliwie na to czekały i wreszcie się doczekały. Na zdjęciach uwieczniliśmy ich roześmiane buzie, gdy śmigały na tych dziwnych pojazdach. Przez chwilę przemknęła mi przez głowę myśl, że przy następnej okazji ja też wynajmę sobie taki wehikuł.

Babska wyprawa



Kolejny dzień zapowiadał się wspaniale. Chciałam koniecznie pokazać moim bratanicom nasze miasto wojewódzkie. Wstaliśmy wczesnym rankiem i poszliśmy na przystanek busa. Przedtem jednak wypiłam do śniadania mocną kawę. Wychodząc, w ostatniej chwili wrzuciłam do siateczki krakersy i draże w czekoladzie. Jadąc busem poczęstowałam Martę i Olę pysznościami z asortymentu Dr Gerarda. Po raz pierwszy wówczas spróbowały draży. Kruche małe ciasteczka zatopione w polewę z gorzkiej czekolady – to coś nowego. Jak dotąd jadły draże orzechowe, śmietankowe, z rodzynkami ale ciasteczkowych jeszcze nie jadły, jak dotąd. Dobry pomysł. Droga upłynęła nam na chrupaniu i rozmowach. Zanim obejrzałyśmy się byłyśmy już na miejscu. Dziewczyny od razu chciały iść do galerii handlowej. Nie było nawet mowy o oglądaniu starówki. Musiałam ustąpić i zaprowadzić je do centrum handlowego, największego w mieście. Mój mąż przezornie nie pojechał z nami. Wiedział, że większość dnia spędzimy biegając między jednym sklepem a drugim, czego on nie znosi. Dziewczyny miały pulę pieniędzy przeznaczoną na zakupy i dotąd buszowały w przeróżnych butikach aż wydały wszystkie pieniądze. Dobrze, że miałam w torebce ukryte biszkopty Jaśki morelowe od ulubionego producenta. Gdy się znużyłam zakupowym szaleństwem, usiadłam sobie na kanapie i relaksowałam się chrupiąc pyszne ciasteczka. Między trzynastą a czternastą godziną dziewczyny wydały ostatnie pieniądze i wówczas zaprosiłam je na obiad. Najedzone wyruszyłyśmy, jak na szanujące się turystki przystało, zwiedzać historyczną część miasta. Dwie godziny spaceru i trzeba było wracać na dworzec i busem do domu. Nie było to jednak takie proste. Nie mogłyśmy znaleźć miejsca, gdzie zatrzymuje się nasz bus. Nikt nie umiał nam pomóc. W ostatniej chwili namierzyłyśmy interesujący nas przystanek. I oto jesteśmy w domu.

wtorek, 25 sierpnia 2015

ZOO



Nazajutrz rano ledwie zwlokłam się z pościeli, jak to zwykle u mnie bywa następnego dnia po podróży. Nie miałam za grosz siły i tym razem. Obecność gości zmobilizowała mnie jednak do w miarę wczesnego wstania. Starałam się szybko wypić kawę zanim dziewczęta się obudzą. To był czas dla mnie. Mój mąż wie i jest do tego przyzwyczajony, że przed zrobieniem śniadania potrzebuję chwili dla siebie z kawą w ręku. Po wypiciu kawy jestem z reguły gotowa do działania. Tak było i tym razem. Ugotowałam dziewczynom i mężowi jajka na twardo i parówki. Do tego mizeria. Tymczasem dziewczyny na początek sięgnęły po ich ulubione kruche ciastka z asortymentu Dr Gerarda. Czekoladowe nadzienie „to coś co tygryski lubią najbardziej”. Za nic nie posłuchały uparte małolaty by na rozpoczęcie dnia zjeść coś niesłodkiego. Przeciwnie, przekonały mnie nawet, że te markizy to całkiem pożywne i energetyczne pożywienie w sam raz nadające się na śniadanie i nie tylko. Po śniadaniu od razu wyruszyliśmy naszą zgraną czwórką do miasta. Drugi dzień zwiedzania mieliśmy rozpocząć od wizyty w ZOO. Dla Marty to była pierwsza w życiu wycieczka do ZOO. Dla Oli druga. My z mężem byliśmy tam wielokrotnie. Dlatego staraliśmy się pokazać naszym gościom wszystkie nawet najmniejsze zwierzątka. Dziewczyn nużyła chwilami nasza skrupulatność. My jednak nie ominęliśmy ani jednej klatki. W końcu doszliśmy do moich ulubionych zwierzaków a mianowicie kóz, które stały się również ulubieńcami moich bratanic. Później już było tylko ciekawiej, bo dotarliśmy do klatek z małpkami. Te niesforne zwierzątka w bardzo fajny sposób nawiązywały kontakt z ludźmi i to było niezwykle intrygujące i fascynujące.